Źle wygrodzoną trasę obstawiał pijany ochroniarz. Chaos na starcie PKO Poznań Maratonu

Spore zamieszanie na starcie 18. PKO Poznań Maratonu. Wszystko przez pijanego ochroniarza, zbyt mało wyspecjalizowanych służb i wolontariuszy oraz źle wygrodzoną trasę - opisuje poznańska "Wyborcza".

Start tegorocznego PKO Poznań Maratonu opóźnił się w sumie o 40 minut. Uczestnicy biegu musieli poczekać na rozpoczęcie imprezy do czasu, aż organizatorzy uporają się z uchybieniami, jakich dopatrzyła się policja - relacjonuje "Gazeta Wyborcza".

- Trasę obstawiał pijany ochroniarz, wśród ochrony byli obcokrajowcy niemówiący w języku polskim i niemający pojęcia, co mają robić - relacjonuje w rozmowie z "GW" rzecznik wielkopolskiej policji Andrzej Borowiak.

Funkcjonariusze stwierdzili też, że trasa maratonu nie wszędzie jest wygrodzona płotkami. Brakowało również wolontariuszy oraz pracowników służb informacyjnych. Z wymienionych powodów policja nie mogła wydać zgody na rozpoczęcie biegu.

Organizatorzy imprezy wydali już oświadczenie, w którym przeprosili za problemy. Zapewnili jednocześnie, że wyjaśniają sytuację wspólnie z policją oraz firmą Victory, która odpowiadała za zabezpieczenie trasy.

Czytaj więcej na Poznan.wyborcza.pl

A TERAZ ZOBACZ: Nie dotykaj małych piskląt! Odbierasz im lekcję życia