Gorzki Dzień Nauczyciela. Wakacje, ferie i 18 godz. przy tablicy? Nauczycielki opowiadają, jak jest naprawdę

- Zawsze uważałam się za szczęściarę. Robię to, co kocham. To zawód dla zapaleńców - mówi mi w przeddzień Dnia Nauczyciela Elżbieta ucząca angielskiego. Zawodowa rzeczywistość belfra to z jednej strony uprawnienia zapisane w Karcie Nauczyciela, z drugiej - frustracje i niezadowolenie.

Dzień Edukacji Narodowej, potocznie nazywany Dniem Nauczyciela, przypadający na 14 października, kojarzy się zazwyczaj z bukietami kwiatów i uroczystymi apelami. Jak co roku, nauczyciele przypominają wtedy o swoich postulatach, żądają podwyżek. I często słyszą, że i tak mają lepiej niż inne grupy zawodowe.

Za mało

- Czują się panie uprzywilejowane? - pytam nauczycielek z różnych części Polski.

- Absolutnie nie wydaje mi się, że należę do uprzywilejowanej grupy. Nie! - mówi wprost pani Elżbieta*, która uczy języka angielskiego w jednym z warszawskich liceów. Ponad 20 lat w zawodzie, na rękę dostaje 2,8 tys. zł. Musi dorabiać, inaczej nie dałaby rady.

- Marne grosze zarabiamy. Wynagrodzenia powinny być dwa razy takie - odpowiada z żalem pani Marta* z Zachodniopomorskiego. Przy tablicy od ponad 30 lat. - Nauczyciel powinien zarabiać więcej niż przysłowiowa kasjerka w supermarkecie - podkreśla pani Małgorzata* z woj. kujawsko-pomorskiego. Pracuje od 2000 roku.

Jak wyglądają liczby

Sprawdzam, jak wygląda kwestia zarobków polskich nauczycieli. Minimalne wynagrodzenia określa MEN w rozporządzeniu. I tak, magister z przygotowaniem pedagogicznym może liczyć na co najmniej 2 294 zł brutto (nauczyciel stażysta), 2 361 zł (nauczyciel kontraktowy), 2 681 zł (nauczyciel mianowany) i 3 149 zł (nauczyciel dyplomowany).

To jednak pensje minimalne. W praktyce nauczyciele wg ostatnich danych GUS z 2014 r. zarabiają średnio 4191 brutto (szkoły podstawowe) i 4353 zł (ponadpodstawowe).

Pieniądze z 300 plus mają pomóc w zakupie podręczników, pomocy naukowych i innych przedmiotów szkolnychPieniądze z 300 plus mają pomóc w zakupie podręczników, pomocy naukowych i innych przedmiotów szkolnych JAKUB OCIEPA

Nauczyciel otrzymuje dodatki (za wysługę lat, motywacyjny, funkcyjny i za warunki pracy) i nagrody (np. jubileuszową, m.in. za 20 lat pracy przysługuje 75 proc. wynagrodzenia). Dodatkowo, jeśli okaże się, że samorząd wypłacił nauczycielom w poprzednim roku niższe kwoty od średniej przyjętej w ustawie, dostają jednorazowy dodatek wyrównawczy - zazwyczaj kilkaset złotych.

Nauczycielowi przysługuje też tzw. trzynastka, czyli dodatkowe wynagrodzenie roczne. Otrzymuje również świadczenie urlopowe z funduszu świadczeń socjalnych. Młody nauczyciel w ciągu dwóch lat od podjęcia pierwszej pracy dostaje jednorazowy zasiłek na „zagospodarowanie” w wysokości dwumiesięcznego wynagrodzenia. Jeśli nauczyciel pracuje na wsi lub w mieście do 5 tys. mieszkańców, ma prawo do mieszkania i dodatku mieszkaniowego.

Zobacz także: Minister Zalewska znalazła haka na niepokornych nauczycieli? "Nasze prywatne poglądy oceni dyrekcja"

Ile pracuje nauczyciel

Zgodnie z Kartą Nauczyciela, która określa prawa i obowiązki tego zawodu, nauczyciel musi przepracować 40 godzin w tygodniu, w tym 18 godzin przy tablicy (24 lekcje trwające 45 minut). Pozostały czas ma przeznaczyć na przygotowanie do zajęć i samokształcenie. Związek Nauczycielstwa Polskiego powołując się na badania Instytutu Badań Edukacyjnych sprzed kilku lat przypomina, że nauczyciele pracują średnio 46,5 godziny tygodniowo.

Nie od 8 do 16

Pytam nauczycielek, czy 40 godzin wynikające z przepisów to za mało, za dużo, a może w sam raz.

Pani Marta przekonuje, że na pracę poświęca o wiele więcej. - Przygotowanie do zajęć, szukanie materiałów, zostawanie z dziećmi po lekcjach, żeby przygotować do konkursów. Mamy wywiadówki, szkolenia, rady, wyjazdy na kursy - wylicza.

- Po tylu latach pracy wypadałoby przyznać, że nie przygotowuję się już do lekcji, ale tak nie jest. Każda grupa jest inna, moim obowiązkiem jest się do niej dostosować. Zawsze obmyślam nowe strategie pracy, przeglądam internet w poszukiwaniu ciekawych pomysłów. Jeśli mam wolne popołudnie, to czekają na mnie stosy prac do sprawdzenia: testy, matury próbne, wypracowania - twierdzi pani Elżbieta.

- Oczywiście są nauczyciele, których to nie dotyczy, bo potrafią tak sobie zorganizować pracę, że nie muszą poświęcać wolnego czasu. Wszystko zależy od zaangażowania - uważa pani Małgorzata. Przyznaje, że dostaje często telefony od rodziców w różnych sprawach np. w weekendy lub wieczorami. - Gdy nauczyciel nie odbiera, dzwoni się na skargę do dyrekcji - mówi.

Szkoła podstawowaSzkoła podstawowa JERZY CHABA

- Wyjeżdżamy z dziećmi na wycieczki, na basen. Nie mamy za nie dodatkowych pieniędzy, a jesteśmy tam cały dzień, narażone na przykre sytuacje. Ostatnio dziecko zgubiło okulary. Rodzice sobie po nas pojechali, że jesteśmy nieodpowiedzialne - mówi pani Marta. - Rodzice potrafią grozić prokuraturą i sądem chociażby w przypadku, gdy koleżanka koleżance na wycieczce zrobi zdjęcie i umieszcza je, często za zgodą obu, na portalu społecznościowym - mówi pani Małgorzata.

Nauczyciel na urlopie

Belfrom powszechnie zazdrości się długich wakacji. Urlop w trakcie ferii letnich i zimowych, kiedy nie odbywają się szkolne zajęcia, daje łącznie 60 wolnych dni roboczych.

- My bez wakacji chyba byśmy sfiksowali - uważa pani Marta. - To czas na zresetowanie i spojrzenie inaczej na nasze sprawy i problemy. Poza tym, każdą bzdurę, którą robimy w szkole, musimy opisać, robić tabelki, zestawienia, porównać, co wyszło, a co nie wyszło. W roku szkolnym nie ma na to czasu, więc papierkową robotę nadrabiamy właśnie w wakacje - dodaje.

- Dłuższe wakacje są niewątpliwym plusem - przyznaje pani Małgorzata. - Mimo to duża część nauczycieli skróciłaby je w zamian za możliwość wzięcia urlopu w ciągu roku, wyjazdu w ramach "tańszej, bo nie wakacyjnej" oferty biura podróży. Chociaż tygodnia - mówi.

Nauczyciel może zostać jednak poproszony przez dyrektora np. o pomoc w przygotowaniach do nowego roku szkolnego czy w przeprowadzeniu egzaminów. Praca nauczyciela w trakcie ferii nie może być jednak dłuższa łącznie niż 7 dni.

SzkołaSzkoła TOMASZ FRITZ

- W jednej ze szkół musiałam poświęcić pierwsze trzy tygodnie wakacji, bo był nabór do liceum, a potem ostatni tydzień lub dwa pod telefonem albo na miejscu. Tak sobie życzył dyrektor - opowiada pani Elżbieta. Dodaje, że nawet w wakacje budzi się codziennie o 4.30.

Nauczycielowi przysługuje również roczny urlop dla poratowania zdrowia. Może na niego przejść najwcześniej po przepracowaniu 7 lat. Łącznie w trakcie kariery wymiar urlopu nie może przekroczyć 3 lat.

Nie do ruszenia?

W praktyce nauczyciel mianowany lub dyplomowany z umową na czas nieokreślony jako pracownik jest pod szczególną ochroną. Karta Nauczyciela wylicza konkretne przypadki, w których umowa może zostać rozwiązana, np. likwidacja szkoły lub przedłużająca się choroba. Jeśli jednak nauczyciel po prostu sobie nie radzi, aby zostać wyrzuconym, musi najpierw zostać poddany ocenie przez dyrektora z inicjatywy samej dyrekcji lub na wniosek np. rady rodziców. A z tym bywa różnie, o czym mówi jedna z nauczycielek.

- Dyrektorzy mają związane ręce. Nie mogą pozbyć się leni, wariatów upajających się poczuciem władzy nad uczniem i ignorantów - przyznaje bez ogródek pani Małgorzata.

- Powinno się wprowadzić system kontroli, uwzględniający opinie uczniów i rodziców, którzy często nie mają szansy pozbycia się nauczyciela szaleńca lub psychopaty, gdyż chroni go albo Karta Nauczyciela, albo - co gorsza - kolega-dyrektor - dodaje.

Od kursu do kursu

Z Karty Nauczyciela wynika także, że nauczyciel powinien się rozwijać poprzez uczestnictwo np. w kursach. Moje rozmówczynie przyznają, że jest na to kładziony duży nacisk. Wiedza ze studiów i zbierane na bieżąco doświadczenie to w nauczycielskim zawodzie za mało.

- Koleżanka w pracy robi listę, kto i gdzie będzie się szkolił. Jeżeli nie będę w niczym uczestniczyła, to mam mniejszy dodatek motywacyjny. Krzywo się na mnie patrzy. Po 34 latach pracy mam wrażenie, że to ja już mogłabym kogoś szkolić. Czasami te szkolenia są beznadziejne, jedzie się i marnuje czas - mówi pani Marta.

Szkoła. Zdjęcie ilustracyjneSzkoła. Zdjęcie ilustracyjne Fot. Grzegorz Skowronek / AG

- Szkolę się całe swoje życie zawodowe, zarówno w kraju, jak i poza granicami Polski. Oczywiście w większości za swoje własne pieniądze. Oczekuję sama od siebie, że nie mogę stanąć w miejscu, jeśli chcę zainteresować swoimi zajęciami oraz sobą mojego ucznia - tłumaczy pani Elżbieta.

Kocham tę robotę

- Kiedy wybierałam zawód, nie myślałam w ogóle o tym, że np. będę mieć długie wakacje. Lubię pracę z uczniem, z dziećmi. To był mój priorytet - podkreśla pani Marta. - Nic tak nie cieszy, jak obserwowanie rozwoju uczniów. Zdarzają się potem długoletnie przyjaźnie, słyszę „dzień dobry” w najmniej oczekiwanych miejscach, jak chociażby toaleta w centrum handlowym - mówi pani Małgorzata.

- A pani, pani Elżbieto? - pytam. - Zawsze uważałam się za szczęściarę, bo robię to, co kocham i jeszcze mi za płacą. Jednak coraz bardziej praca ta staje się zajęciem dla zapaleńców. Zmagamy się czasem z pretensjami i brakiem szacunku ze strony uczniów i rodziców. To smutne, ale ja w tym tkwię, bo po prostu kocham tę robotę - odpowiada.

Gorzki Dzień Nauczyciela. Jak rysuje się przyszłość?

W związku z wprowadzaną reformą edukacji wielu nauczycieli obawiało się, że po likwidacji gimnazjów straci pracę. Kilka dni temu Związek Nauczycielstwa Polskiego informował na podstawie szczątkowych danych, że nie przedłużono umowy lub zwolniono 6,5 tys. nauczycieli, a ponad 18,5 tys. ma ograniczony etat, pracuje w kilku szkołach lub przeszło w stan nieczynny. Ponad 2 tys. osób miało zdecydować się na emeryturę lub świadczenie kompensacyjne. 

Ministerstwo Edukacji Narodowej jednak konsekwentnie powtarza, że żaden nauczyciel nie straci pracy w wyniku reformy. - Prezes ZNP mówi o tym, że nie jest to związane z przekształceniami, bo wspomina o emeryturach, świadczeniach kompensacyjnych i ewentualnie przypadkach, w których nie przedłużono umów - wyjaśniała minister Anna Zalewska.

Zdaniem minister, trwa normalny ruch kadrowy, a przekształcenia systemu oświaty zaplanowano tak, by powstało 10 tysięcy nowych miejsc pracy dla nauczycieli. Według szefowej resortu 100 tysięcy nauczycieli niemających pełnego etatu w jednej szkole to wynik niżu demograficznego.

*imiona rozmówczyń zostały zmienione