"Wprost" ujawnia szczegóły wypadku z udziałem Macierewicza. "Spał i nic nie widział"

Niewłaściwe zachowanie kierowcy jednego z aut kolumny wiozącej Antoniego Macierewicza było przyczyną karambolu, do którego doszło w styczniu pod Toruniem - podaje "Wprost" na podstawie opinii biegłych. Minister miał twierdzić, że nie widział momentu wypadku.

Auto, które jechało jako pierwsze w kolumnie, miało skręcić na zjazd na Lubicz. Natomiast jadące za nim BMW 750 z Antonim Macierewiczem pojechało prosto. Kierowca trzeciego auta z Żandarmerii Wojskowej - BMW X5 - był zdezorientowany i, jak podaje "Wprost", chcąc dogonić samochód nie zdążył później wyhamować na światłach i uderzył w tył samochodu z ministrem.

Antoni Macierewicz miał zeznać, że "spał na tylnym siedzeniu, nic nie widział i obudził się w chwili uderzenia". Kolumna miała poruszać się na sygnałach świetlnych. Jak twierdzą biegli, auta były sprawne.

Karambol z udziałem Antoniego Macierewicza

25 stycznia, ok. godz. 17.40 w miejscowości Lubicz Dolny k. Torunia doszło do karambolu z udziałem ośmiu aut, w tym dwóch samochodów Żandarmerii Wojskowej. W jednym z aut ŻW znajdował się szef MON Antoni Macierewicz, który wracał z sympozjum w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej o. Tadeusza Rydzyka.

Ministrowi nic się nie stało, przesiadł się do innego samochodu i pojechał na galę tygodnika "wSieci". Lekko ranne zostały trzy osoby. CZYTAJ WIĘCEJ>>>