Policjanci pobili feministyczną działaczkę. "Bili kajdankami po głowie i wyzywali od lewackich szmat"

Danuta Sobczak-Domańska, działaczka Komitetu "RatujmyKobiety 2017" złożyła skargę na brutalność szczecińskiej policji. Twierdzi, że funkcjonariusze bili ją i wyzywali.

Do zdarzenia doszło w środę 20 września w Szczecinie. Działaczka Komitetu „Ratujmy
Kobiety 2017”, Danuta Sobczak-Domańska wracała ze zbiórki podpisów pod projektem ustawy liberalizującej prawo aborcyjne. Została zatrzymana przez policyjny patrol podczas przechodzenia na czerwonym świetle.

- Wyjęłam telefon, żeby nagrać moje zatrzymanie. Policjanci chcieli mi go wyrwać, zaczęła się szarpanina. Kiedy policjant zobaczył logo komitetu „Ratujmy Kobiety”, krzyknął do mnie „Ty lewacka szmato!” – mówi Sobczak-Domańska.

Działaczka twierdzi, ze policjanci wrzucili ją potem do radiowozu. - Krzyczałam „Ratunku, pomocy”. Wtedy policjant wykręcił mi ręce, wyrwał telefon i rzucił nim o deskę rozdzielczą – mówi. Dodaje, że podczas jazdy dwukrotnie została uderzona kajdankami w głowę.

Nudności i zawroty głowy na komisariacie

- Wieźli mnie na podłodze, w pozycji klęczącej. Ze skutymi i wykręconymi do tyłu rękoma. Już na miejscu nie byłam w stanie sama wyjść z samochodu, więc mnie wywlekli i przeciągnęli na komisariat - relacjonuje.

Na komisariacie Sobczak-Domańska miała skarżyć się na ból i zawroty głowy, kilkakrotnie wymiotować. Choć takie objawy mogły wskazywać na wstrząśnienie mózgu, karetkę wezwano dopiero, gdy przyjechał jej adwokat Paweł Hałaczkiewicz.

- Nie mam żadnych wątpliwości, że pani Danuta podczas zatrzymania została pobita. Doszło do naruszenia jej nietykalności cielesnej. To jest niedopuszczalne – mówi  Hałaczkiewicz. Dodaje, że wykonał dokumentację fotograficzną obrażeń swojej klientki

Tłumaczenie policji

– Funkcjonariusze interweniowali w związku z zachowaniem kobiety, która na czerwonym świetle weszła na jezdnię. Spowodowało to zagrożenie w ruchu drogowym. Pojazdy gwałtownie hamowały, by nie doprowadzić do zderzenia - wyjaśnia Mirosława Rudzińska z biura prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie w rozmowie z "Gazetą Wyborczą".

Rudzińska twierdzi, że działaczka zachowywała się agresywnie i znieważała policjantów, dlatego została przewieziona na komisariat.

- Pani Danuta Sobczak-Domańska ze szczegółami zrelacjonowała mi zdarzenie, wobec czego nie mam wątpliwości, że ze strony mojej mandantki nie doszło do żadnych zachowań, które wypełniałyby ustawowe znamiona przestępstwa znieważenia funkcjonariusza, które jest jej zarzucane. Fakt pobicia pani Danuty Sobczak-Domańskiej przez funkcjonariusza, spowodowanego względami światopoglądowymi, może skutkować jego odpowiedzialnością karną, a także dyscyplinarną – komentuje to mecenas Hałaczkiewicz.

Sobczak-Domańska złożyła skargę, która jest obecnie rozpatrywana przez Wydział Kontroli KWP w Szczecinie. Sprawę bada również prokuratura.