Wcześniak porwany z oddziału. Szpital: Matka odmówiła wszelkiej współpracy, nawet umycia dziecka

Trwają poszukiwania rodziców, którzy w piątek po południu uprowadzili ze szpitala w Białogardzie swoje dziecko. Placówka twierdzi, że matka odmówiła jakiejkolwiek współpracy z lekarzami.

W rozmowie z Polsat News przedstawiciel szpitala powiedział, że matka nie tylko nie zgadzała się na wykonywanie procedur medycznych, ale odmówiła również przeprowadzenia podstawowych czynności pielęgnacyjnych, takich jak chociażby osuszenie dziecka.

Jednocześnie podkreślił, że choć poród odbył się w 36. tygodniu ciąży, to dziewczynka przyszła na świat w czwartek w dobrym stanie, bez żadnych komplikacji.

Natomiast wcześniak wymaga opieki, a w następnych dobach - badań. Nie można nie zgadzać się na pobranie morfologii czy poziomu bilirubiny, bo to nie tylko standardowa procedura. Tego wymaga opieka i zabezpieczenie zdrowia dziecka

- tłumaczy przedstawiciel placówki. - Wobec tego neonatolodzy zdecydowali, by poinformować o tym fakcie sąd rodzinny. Granica bezpieczeństwa została przekroczona - dodał. Następnego dnia rano w szpitalu pojawił się kurator, a po przeprowadzeniu rozprawy zdecydowano o ograniczeniu praw rodzicielskich rodziców dziecka.

Ci jednak zdecydowali się zabrać malca ze szpitala, wbrew postanowieniu sądu. - W moim mniemaniu decyzja tak drastyczna została podjęta zbyt pochopnie - dodał reprezentant placówki.

Trwa obława na rodziców

Poszukiwania rodziny od wczoraj prowadzą policjanci z Białogardu. Według informacji lokalnych mediów porywacze podróżują granatową mazdą. Mieli odjechać w kierunku Połczyna Zdroju.

Potrzebujesz wezwać pomoc? Czy wiesz, jak prawidłowo korzystać z numerów alarmowych?

Więcej o:
Komentarze (138)
Białogard. Rodzice porwali dziecko ze szpitala
Zaloguj się
  • eses2

    Oceniono 30 razy -14

    Abstrahując od zapewne wyszukanych wypowiedzi, które za chwilę sie tutaj pojawią - jedno pytanie jest tak naprawdę zasadnicze : Jak (i czy) można "porwać" swoje własne dziecko? Jeżeli raz zaakceptuje się taką radykalną ingerencje sądów i "służb" pozbawiającą praw rodzicielskich w każdej takiej sprawie - to za jakiś czas "Państwo" będzie odbierać rodzicom prawa rodzicielskie za błahostki..... Taki jest zresztą trend w "Nowoczesnej Europie" - to Państwo wie lepiej co dobre dla dziecka i dziecko jest własnością Państwa - jak każdy niewolnik...

  • jozbieszczad

    Oceniono 33 razy -21

    Gdyby rodzice postanowili " pozbyć się dziecka" zabijając go w pierwszych tygodniach życia byliby w gazecie dziś bohaterami .
    A tak .
    Obława mówicie -ciekawe .

  • lovepeacemusic

    Oceniono 35 razy 23

    Skoro rodzice odmówili jakichkolwiek procedur medycznych, to moje pytanie brzmi: po co w ogóle kobieta rodziła w szpitalu? Nie byłoby kłopotu.

  • popieramkukiza

    Oceniono 20 razy -10

    Ogromny sukces Ministra Zdrowia, Prezesa Naczelnej Izby lekarskiej, Głównego Inspektora Sanitarnego i Rzecznika Praw Dziecka.

    Dzięki licznym wystąpieniom publicznym wyżej wymienionych, dzięki ich szantażom i zastraszaniu, w Polsce władzę rodzicielską nad dziećmi przejmują funkcjonariusze medyczni.

    Dnia 14.09.2017, w zachodniopomorskim, pewnemu młodemu małżeństwu urodziło się dziecko. Poród bez powikłań, dziecko zdrowe, 37 tydzień i 6 dni. Tylko gratulować. Normalna, porządna, spokojna rodzina. Błyskawicznie tego samego dnia Sąd Rodzinny postanowił wszcząć z urzędu postępowanie o ograniczenie władzy rodzicielskiej.

    Już 15.09.2017 Sąd Rodzinny odbył o 8.00 rano posiedzenie w budynku szpitala, na którym wydał Postanowienie o OGRANICZENIU WŁADZY RODZICIELSKIEJ matki i ojca dziecka w zakresie decydowania o stosowaniu świadczeń zdrowotnych u noworodka oraz ustanowił nadzór Kuratora.

    Kuratorem została ustanowiona pewna Pani adwokat. Sąd upoważnił ją do wyrażania zgody na stosowanie świadczeń zdrowotnych z zakresu opieki okołoporodowej nad noworodkiem.

    Powód ingerencji Sądu Rodzinnego w życie tej rodziny? Patologia, nałogi, bieda, brak warunków, choroby, przemoc? Może kwestie ratowania życia? Dziecko potrzebowało inkubatora? NIE. Normalne, spokojne, porządne małżeństwo z dobrymi warunkami, żadnych nałogów, patologii, konfliktów z prawem, biedy. Dziecko zbadane po porodzie, zupełnie zdrowe.

    Powód jest tylko jeden. Funkcjonariusze medyczni donieśli do sądu rodzinnego, już w kilka godzin po porodzie, że rodzice nie zgodzili się na zaszczepienie ich dziecka przeciw BCG i WZWB, oraz podanie Wit K w zastrzyku.

    To jest jedyny powód ograniczenia praw rodzicielskich. Zgodnie z wolą urzędników wymienionych w tytule. Na pewno są z siebie zadowoleni i świętują sukces.

    A młoda rodzina? Zastraszona, zszokowana totalitaryzmem medycznym, nie mogąca uwierzyć w rozmiar bezprawia, zamiast przeżywać najszczęśliwsze chwile w życiu i cieszyć się potomkiem – ukrywa się ścigana przez policję. Mama, zamiast w spokoju dochodzić do siebie po porodzie, karmić, tulić i pielęgnować noworodka – przeżywa najstraszniejsze chwile w życiu. Oczywiście urzędników medycznych nie obchodzi jak taki ogromny stres wpływa na matkę i dziecko, jakim jest zagrożeniem ich zdrowia.

    Sąd próbował zignorować ojca, nie pozwolił na nagrywanie sprawy odbywającej się poza siedzibą sądu – w szpitalu, nie dał szansy reprezentacji przez adwokata, nie pozwolił zadawać pytań świadkom, nie dał możliwości przedstawienia żadnych dowodów. Teraz tata chroni dziecko i matkę najlepiej jak może i potrafi. Przebywają w bezpiecznym miejscu.

    TYLKO W POLSCE I W BUŁGARII SZCZEPI SIĘ NOWORODKI W PIERWSZEJ DOBIE ŻYCIA BCG I WZW B!

  • pw977

    Oceniono 20 razy -14

    Od kiedy to rodzice nie mogą zabrać dziecka ze szpitala. Ta cała akcja psów ścigających rodziców jest bezprawna i powinna trafić do prokuratury!

  • ebom

    Oceniono 31 razy 25

    Jak chodziło o ryzyko dla jej zdrowia i życia, to matka zaufała lekarzom i urodziła w szpitalu, pod opieką. Ale dziecko to dla tych wszystkich antywaców i innych oszołomów taka zabawka - moja i będę robić z nią co chcę. A pazerni psychopaci, jak Zięba czy Socha, trzepią ładna kasę na utwierdzaniu ich w tym przekonaniu i sprzedawaniu kolejnych medycznych mitów. Witamina K nie, ale już wielomiesięczne podawanie (wyłudzonych bez wiedzy lekarza) antybiotyków na urojoną boreliozę - shut up and take my money! Po co słuchać lekarza, kiedy zastęp fejsbukowych specjalistów zawsze jest gotów przyznać nam rację i podać listę homeopatów i link do odpowiedniego suplementu w sklepie Zięby...

  • flamingg

    Oceniono 22 razy -18

    ...trzymam kciuki za rodziców;))))
    a droga redakcjo nawet milion takich przeklamanych artykulow nie zatrzyma rozpoczatej akcji logicznego myslenia milionów polaków,którzy biora sprawy w swoje rece,chca byc zdrowi z calymi rodzinami...od poczatku do konca swojego zycia, a szpitale odwiedzac przy zlamaniach i urazach czyli to z czym sobie bardzo dobrze radza nasi kochani lekarze:)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX