Pamiętał czasy królów, przetrwał dwie wojny i setki wichur. Runął 500-letni dąb Jan

Dąb Jan jeszcze do niedawna był ozdobą Nadleśnictwa Złotów (woj. wielkopolskie). Liczące sobie 500 lat drzewo kilka dni temu przegrało jednak walkę z pogodą i runęło pod naporem wiatru.

500-letnia historia dębu dobiegła końca w zeszły czwartek. Nadleśnictwo Złotów poinformowało o tym dziś na swojej stronie internetowej. "Nasz najstarszy, pomnikowy dąb Jan, rozłupał się pod wpływem wiatru wzdłuż pnia, z którego pozostał tylko stojący kikut" - ubolewają wielkopolscy leśnicy.

"Zaledwie tydzień temu zaobserwowałem pękniecie wzdłuż pnia" - komentuje leśniczy leśnictwa Wąsosz. "Kilka tygodni temu od silnych wiatrów ułamał się jeden z konarów, co zapewne wpłynęło na statykę drzewa" - dodaje.

Co dalej z powalonym drzewem?

Dąb Jan został uznany za pomnik przyrody w 1956 roku. Mierzył 28 metrów wysokości; jego obwód sięgał 525 centymetrów. Był jednym z najstarszych drzew w Polsce. Teraz, jak zaznaczają leśnicy, powalony dąb - zgodnie z przepisami - pozostanie w lesie do czasu samoistnego rozkładu.

"Mimo że zakończył swój żywot, jest miejscem występowania wielu organizmów związanych z martwym drewnem" - czytamy na stronie nadleśnictwa.

Więcej o: