Pierwszy dzwonek i pierwszy protest nauczycieli. "Największa fala zwolnień dopiero przed nami"

Za nami uroczysty początek roku szkolnego i pierwszy tej jesieni protest nauczycieli. Przeciwnicy reformy oświaty zebrali się w poniedziałek przed gmachem Ministerstwa Edukacji Narodowej. Co powiedzieli naszemu reporterowi?

Przed budynkiem w al. Szucha pod hasłem "Szkoła jest nasza" zgromadziło się w sumie kilkadziesiąt osób. Wszyscy pojawili się tam w jednym celu - by zademonstrować swoje niezadowolenie z rozpoczętej właśnie reformy edukacji autorstwa PiS. Jednym z jej najważniejszych założeń jest stopniowa likwidacja gimnazjów.

- To jest demolka. Gimnazja nareszcie zaczęły się sprawdzać. I w tym momencie, kiedy się zaczęły sprawdzać, pani minister to rozkłada - mówi naszemu reporterowi jedna z protestujących. - To destrukcja sprawnie funkcjonującego systemu oświaty - dodaje inny z nauczycieli.

Demonstranci przekonują, że wbrew zapewnieniom minister edukacji, wielu ich kolegów i koleżanek straciło pracę. - Znam takich, którzy muszą uzupełniać etaty w czterech szkołach, żeby mieć etat pełnowymiarowy. To nie jest normalna sytuacja, do tej pory tak nie było - przekonuje jeden z nauczycieli. I twierdzą, że - podawana przez ZNP liczba 10 tys. zwolnionych - to tak naprawdę początek. - Największa fala będzie dopiero za dwa lata - oceniają.

Wcześniej w ciągu dnia rodzice z poszczególnych regionów alarmowali, że ich dzieci dostały niekompletne zestawy podręczników lub nie dostały ich w ogóle. - Za zamówienie podręczników odpowiadają dyrektorzy szkół - odpowiada MEN.

Pierwszy dzień szkoły i obietnica Szydło

Poniedziałkowy protest nauczycieli odbył się pomimo tego, że tego samego dnia premier Beata Szydło zapowiedziała podwyżki dla tej grupy zawodowej. Oświadczyła, że ich wynagrodzenia w ciągu trzech lat mają wzrosnąć o 15 procent.

Szefowa rządu tłumaczyła, że podwyżki zostaną rozłożone na trzy lata. Pierwsza, pięcioprocentowa podwyżka ma być na początku drugiego kwartału 2018 roku. Kolejna od 1 stycznia 2019, a trzecia - od 1 stycznia 2020 roku.

Do tej pory związki zawodowe odnosiły się krytycznie do zapowiedzi podwyżek w oświacie. Oświatowa "Solidarność" chciałaby, żeby 15-procentowe podwyżki dla nauczycieli obowiązywały od stycznia 2018 roku. Związek groził protestem, jeśli ten warunek nie zostanie spełniony przez rząd.

Rząd ma się zająć projektem ustawy o finansowaniu zadań oświatowych 12 września.

Więcej o: