30-latek współżył z 12-latką, prokuratura umorzyła sprawę. Teraz śledczy tłumaczą: To błąd

Kilka dni temu dziennikarze Polsatu opisali bulwersującą sprawę Pawła R., który współżył z 12-latką. Dziewczyna twierdzi, że została zgwałcona, ale prokuratura sprawę umorzyła. - Decyzja jest wadliwa - przyznają śledczy.

Reporterzy programu "Interwencja" emitowanego na antenie Polsatu ustalili, że 13-letnia dziś Karina w październiku ubiegłego roku, szukając drogi do metra, poprosiła o pomoc przypadkowego przechodnia - Pawła R.

Mężczyzna zabrał dziecko do jednej z podwarszawskich miejscowości, gdzie wynajmował pokój. To właśnie tam miał wykorzystać 12-latkę. - Krzyczałam, żeby tego nie robił, ale on nie słuchał. Starałam się myśleć, że to się nie dzieje, że mi się to śni - wspomina Karina. Na szczęście zareagowali sąsiedzi, którzy wyważyli drzwi, gdy usłyszeli płacz i krzyki dziewczynki. W rozmowie z Polsatem wspominają, że Karina powiedziała im, że została zgwałcona.  

Paweł R. został zatrzymany; prokuratura podejrzała go o gwałt, ale po kilku miesiącach śledztwo umorzono. I to mimo potwierdzenia biegłych, że między mężczyzną a Kariną doszło do stosunku płciowego (za obcowanie płciowe z dzieckiem do 15. roku życia grozi od dwóch do 12 lat więzienia, ale to przestępstwo nie jest równoznaczne z gwałtem). CZYTAJ WIĘCEJ >>>

"Decyzja prokuratury jest wadliwa i nie może się ostać"

Teraz rzecznik Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga, która nadzorowała sprawę prowadzoną przez śledczych z Wołomina, przyznaje, że popełniono błąd. Prokuratura analizowała akta sprawy, w której wydano przedmiotowe postanowienie. W wyniku badania akt stwierdzono, że decyzja jest wadliwa i nie może się ostać - przekazał w rozmowie z portalem tvnwarszawa.pl Marcin Saduś.

Decyzja o umorzeniu sprawy nie jest prawomocna prawomocna. Właśnie dlatego prokuratura nie podaje szczegółów sprawy.

Przejechaliśmy 2,5 tys. kilometrów pociągiem przez Polskę. Spotkaliśmy niezwykłych ludzi [GAZETA DO POCIĄGU] >>>

Więcej o: