Murzasichle: Koń wyrwał się woźnicy i ruszył pędem. Za zakrętem staranował auto z pasażerami

W Murzasichlu konie zerwały się furmanowi, jeden z nich uciekł do lasu, drugi pędził jezdnią. W pewnym momencie wskoczył na samochód, miażdżąc dach i przednią szybę.

Niebezpieczną historię opisuje "Tygodnik Podhalański", który publikuje także nagranie zarejestrowane po wypadku.

Do zdarzenia doszło w Murzasichlu - dwa konie wyrwały się furmanowi i zaczęły pędzić w stronę domu. Jeden z nich wybrał drogę przez las, ale drugi biegł środkiem jezdni. Kobieta kierująca osobową toyotą zdążyła zatrzymać auto, gdy zobaczyła konia wybiegającego zza zakrętu. Przestraszone zwierzę próbowało przeskoczyć samochód, przez co zmiażdżył maskę, przednią szybę i dach auta. 

Godziny oczekiwania na drogówkę

Pasażerowie toyoty mogą mówić o ogromnym szczęściu, bo nic im się nie stało. Jak wyjaśniała poszkodowana, właściciel konia nie uchyla się od odpowiedzialności. - Poinformowałam go, że zgłosiłam sprawę na policję i do ubezpieczyciela. On wykazał zrozumienie. Cieszył się, że nam się nic nie stało - tłumaczyła.

Problemy zaczęły się później. Jak pisze gazeta, drogówka przyjechała dopiero po blisko dwóch godzinach. W międzyczasie patrol prewencji kazał przepchnąć samochód, by nie blokował drogi. Do tego jeden z pasażerów, który niedawno przeszedł zawał, źle się poczuł, więc na miejsce przyjechała karetka pogotowia.  

 

Jak podaje "Tygodnik Podhalański", konia udało się złapać tuż przed stajnią. Młody góral wybiegł z samochodu i złapał zwierzę. Koń nie odniósł poważniejszych obrażeń. Weterynarz zszył mu rozciętą nogę i oczyścił mniejsze rany.

Atrakcja dla turystów, męczarnia dla koni

Temat mocno eksploatowanych koni w Tatrach wraca w każdym szczycie wakacyjnym. Od lat obrońcy praw zwierząt alarmują, że to, co jest atrakcją dla turystów, jest zarazem męczarnią dla koni. Turyści niezmiennie jednak są w stanie spędzić nawet kilka godzin w kolejce, by pojechać bryczką np. do Morskiego Oka.    

Kierowca karetki zgłasza awarię. Do akcji wkraczają lubelscy policjanci

Więcej o: