I "Wiadomości", i "Fakty" pokazały sołtysa Rytla. Jest coś, czego widzowie TVP nie usłyszeli

Trwająca walka ze skutkami burz trafiła dziś na czołówki i "Wiadomości" TVP, i "Faktów" TVN. W obu materiałach znalazła się też wypowiedź sołtysa najbardziej poszkodowanej wsi - Rytla. Widzowie TVP i TVN usłyszeli jednak dwa zupełnie różne przekazy.

Autorem materiału w "Wiadomościach" TVP był Marcin Tulicki, który osobiście udał się na Pomorze. Mieszkańcy i strażacy od kilku dni usuwają tam powalone przez wichurę drzewa.

W jego materiale zobaczyliśmy też m.in. wypowiedź sołtysa Rytla - to własnie ta wieś najbardziej ucierpiała w nocy z piątku na sobotę. TVP wybrała moment, w którym Łukasz Ossowski podkreślał, jak ważna jest obecność wojska na miejscu.

Dotarcie bez specjalistycznego sprzętu, tego najcięższego, którym dysponuje armia, byłoby niemożliwe. Tam oni są i tam oni to robią, by my naprawdę: bez szans - mówił w "Wiadomościach" Ossowski.

Zobacz też: Sołtys Rytla dla "GW". "Brutalny żywioł wyrwał nam serce"

Co zobaczyliśmy w "Faktach" TVN?

Wydarzenia na Pomorzu w "Faktach" TVN relacjonował z kolei gdański reporter programu. Jan Błaszkowski w swoim materiale również zaznaczył, że na miejscu pracują wojskowi. Przypomniał jednak, że żołnierze są tam zaledwie od wtorku - przyjechali cztery dni po nawałnicach. Chwilę później także i tam zobaczyliśmy Ossowskiego, który ocenił:

Dla nas ta pomoc, w mojej ocenie i wszystkich mieszkańców, wojska - bo zdecydowanie tu o to chodzi - przyszła za późno.

Później usłyszeliśmy jeszcze tłumaczenie szefa MON Antoniego Macierewicza, który wyjaśniał, że wojsko wysyła się na pomoc dopiero wtedy, gdy taką potrzebę zgłoszą władze cywilne. A on otrzymał taką prośbę od wojewody pomorskiego dopiero w poniedziałek.

W rozmowie z "Faktami" TVN wojewoda Dariusz Drelich przekonywał, że na miejscu wystarczy obecność strażaków. - Do zbierania gałęzi i zamiatania liści nie będziemy wzywać wojska - mówił w materiale Drelich [przypomnijmy, że wojewodowie są przedstawicielami rządu w terenie - red.].

"Fakty" TVN wytknęły też premier Beacie Szydło brak precyzji, kiedy mówiła na Pomorzu, że stan klęski żywiołowej - którego nie będzie w Rytlu i okolicach - można ogłosić tylko na wniosek wojewody. Reporter przypomniał bowiem, że zgodnie z obowiązującymi przepisami rząd może wprowadzić taki stan również z własnej inicjatywy.

Zobacz też: Macierewicz limuzyną "pędził" do poszkodowanych po burzy

Więcej o: