Już w piątek Rytel prosił o pomoc wojska. Czekali aż trzy dni. MON odpowiada dlaczego

Sołtys zniszczonej przez nawałnicę miejscowości Rytel Łukasz Ossowski twierdzi, że już w piątek były prośby o przysłanie wojska na pomoc. MON odpowiada, że zgodnie z prawem w takich sytuacjach może działać na wniosek wojewody, a ten wpłynął dopiero w poniedziałek.

- Premier powinna ogłosić stan klęski żywiołowej. Już dawno powinno tu być wojsko. A wicewojewoda mi tylko powiedział, że nie wie, czy to realne, bo to kosztuje - mówił dwa dni temu sołtys Rytla Łukasz Ossowski "Gazecie Pomorskiej". 

Rytel prosi o wojsko

- Gdy próbowano dotrzeć do harcerzy w Suszku, lekarz z pogotowia powiadomił Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego, że koniecznie należy wezwać wojsko - powiedział "GP" sołtys. - Centrum połączyło się nawet z ministerstwem obrony, ale tam decyzja była jedna i przekaz był taki sam - nie ma takiej potrzeby - dodał.

W środowej rozmowie z TVN24 Ossowski powiedział, że skala zniszczeń jest tak ogromna, że nawet nie wiadomo czy uczniowie rozpoczną zgodnie z planem rok szkolny.

MON: 5 godzin od wniosku wojsko na miejscu

Wiceminister obrony Michał Dworczyk napisał na Twitterze, że zgodnie z ustawą o zarządzaniu kryzysowym MON może wysłać wojsko na wniosek wojewody. "Od wniosku w ciągu 5 godzin wojsko było na miejscu" - napisał Dworczyk. Wiceminister opublikował skany pism od wojewody i rozkaz dowódcy operacyjnego rodzajów Sił Zbrojnych właśnie z 14 sierpnia.

Wojewoda zareagował w poniedziałek

Na stronie wojewody pomorskiego w poniedziałek po południu opublikowany został komunikat, że wojewoda Dariusz Drelich podjął decyzję o "skierowaniu do gminy Rytel sił i środków Sił Zbrojnych RP celem wsparcia administracji państwowej w sytuacji kryzysowej po ostatnich nawałnicach, jakie przeszły nad województwem pomorskim".

O komentarz do słów sołtysa chcieliśmy poprosić rzeczniczkę wojewody, ale była nieuchwytna. Wysłaliśmy pytania mailem.

We wtorek Rytel odwiedziła premier Beata Szydło i szef MON Antoni Macierewicz. Ministrowie kolejny dzień zapewniają, że reagowali na bieżąco, jednak wciąż pojawiają się pytania, gdzie byli w pierwszych dniach po przejściu nawałnic.  

Więcej o: