Upał i duchota, a kolejka do konnych dorożek nad Morskie Oko ciągnie się bez końca [WIDEO]

Obrońcy praw zwierząt od lat apelują o likwidację transportu konnego na trasie do Morskiego Oka. Powód? Nieludzkie warunki, w jakich muszą pracować zwierzęta, które nawet w największym upale muszą przewozić turystów.

Nagranie pokazujące niekończącą się kolejkę do wozów udostępniono na profilu "Kampania przeciwko transportowi i ubojowi koni". "Temperatura sięgnęła w tym dniu 32 stopni Celsjusza. Z dołu na górę wyjechało około 160 wozów. Wniosek z tego taki, że konie musiały zrobić przynajmniej po 2 kursy" - opisują administratorzy.

"W jakim języku i ile razy mamy zaapelować: NIE WSIADAJ! NIE KRZYWDŹ!!! żeby prośba dotarła do tych klapkowiczów z kolejki???" - dodają.

Twórcy profilu zwracają uwagę, że konie pracują bez wytchnienia mimo rekordowych temperatur; tymczasem już przy 25 stopniach Celsjusza grozi im przegrzanie.

Co roku w drodze nad Morskie Oko padają konie - według danych Fundacji "Viva" tylko od stycznia 21012 roku do czerwca 2013 roku padł co piąty koń pracujący na tej trasie. Wiele zwierząt trafia też do rzeźni, bo już po kilku-kilkunastu miesiącach nie są w stanie wozić turystów.

Tymczasem spacer do Morskiego Oka zajmuje niewiele ponad dwie godziny, a trasa jest asfaltowa, szeroka i gładka. W góry można zabrać nawet dziecko w wózku, o ile oczywiście nie zapomni się o odpowiednim obuwiu.

Więcej na temat sytuacji koni można przeczytać tutaj >>>

Więcej o: