Terenówki, łodzie i spycharki na pomoc mieszkańcom. Ciężki sprzęt od wojska dotarł na Pomorze

Wojsko dotarło już na Pomorze, gdzie od kilku dni mieszkańcy walczą ze skutkami wichur. Teraz pomoże im grupa ok. 60 żołnierzy. Po południu z wizytą pojawi się tam z kolei premier Beata Szydło.

Po przejściu weekendowych burz najpoważniejsza sytuacja jest w tej chwili w okolicach wsi Rytel niedaleko Chojnic. Strażacy i cywile kolejną dobę robią wszystko, by udrożnić bieg Brdy, w której znalazły się dziesiątki powalonych drzew. Rzeka grozi bowiem wylaniem i zalaniem okolicznych terenów. Po wezwaniu na pomoc wojska, na miejscu pojawili się w końcu żołnierze. Poinformował o tym na Twitterze Bartosz Kownacki, wiceminister obrony narodowej.

Tu możesz sprawdzić, jak pomóc ofiarom wichur >>>

W akcji udrażniania rzeki bierze udział ok. 60 żołnierzy z Wojskowego Zgrupowania Zadaniowego Chojnice, którzy wykorzystują na miejscu samochody ciężarowo-terenowe, łodzie, spycharki, Pływające Transportery Samobieżne PTS oraz inne specjalistyczne maszyny inżynieryjne.

Po południu do Rytla przyleci osobiście premier Beata Szydło, która ma zapoznać się z bieżącą sytuacją. Szefowa rządu, podobnie jak wojsko i MON, byli w ostatnich dniach krytykowani przez niektórych za - ich zdaniem - zbyt małe zainteresowanie losem poszkodowanych przez nawałnice.

Tysiące ludzi bez prądu

We wtorek rano komendanci wojewódzcy Państwowej Straży Pożarnej złożyli szefowi MSWiA meldunki o sytuacji w poszczególnych regionach dotkniętych skutkami burz i nawałnic. - Wysoką ocenę wystawiam komendantom Państwowej Straży Pożarnej. To profesjonaliści. Dziękuję wszystkim funkcjonariuszom PSP i druhom Ochotniczej Straży Pożarnej - mówił po spotkaniu Mariusz Błaszczak.

Minister przypomniał, że została uruchomiona pomoc finansowa dla województw poszkodowanych wskutek ostatnich nawałnic. Zaznaczył, że pieniądze są już w gminach. W sumie na wypłaty przeznaczono ponad 30 milionów złotych. Poszkodowani mogą się zgłaszać po zasiłek do 6 tysięcy złotych.

Komendant główny Państwowej Straży Pożarnej generał Leszek Suski powiedział, że od 10 do 14 sierpnia straż pożarna wyjeżdżała ponad 21 tysięcy razy, zaangażowanych było blisko 70 tysięcy strażaków. W ciągu ostatniej doby straż wyjeżdżała 1300 razy do zdarzeń związanych z anomaliami pogodowymi.

W wyniku ostatnich nawałnic w Polsce zginęło w sumie sześć osób, a 51 zostało rannych. Z powodu dużych strat, bez dostępu do prądu pozostaje wciąż 27 tys. osób.

Więcej o: