Indie. 60 maleńkich pacjentów zmarło, bo nie zapłacono rachunku za tlen

"To nie jest tragedia. To masakra". Indie są wstrząśnięte wydarzeniami w mieście Gorakhpur na północy kraju. W ciągu dwóch dni w szpitalu zmarło 60 maleńkich pacjentów. Świadkowie twierdzą, że w zbiornikach zabrakło tlenu.

Do tragedii doszło w nocy z czwartku na piątek w szpitalu Baba Raghav Das. Na oddziale, na którym doszło do tragedii, większość dzieci leczono na zapalenie opon mózgowych.

Tlen skończył się, bo...

Zdaniem świadków w pewnym momencie w zbiornikach zabrakło tlenu, pielęgniarze wręczyli rodzicom torby do ręcznej resuscytacji. Personel kazał im liczyć do trzech i naciskać torby. - Widzieliśmy, jak wokół nas umierają dzieci - mówi „Washington Post” ojciec jednego ze zmarłych dzieci. 

Rodzice maluchów twierdzą, że zmarły z braku tlenu, a tlen skończył się, bo dostawcy nie zapłacono. Tę wersję potwierdza urzędnik Anil Kumar, który oświadczył, że w szpitalu rzeczywiście był „problem z płatnością”. 

Śledztwo prokuratury trwa, ale wszystko wskazuje na to, że w szpitalnych zbiornikach rzeczywiście zabrakło tlenu. Jak podaje dziennik "Washington Post", przynajmniej 21 zgonów zostało spowodowanych niedoborem tlenu. Zaprzecza temu jednak minister zdrowia Sidharth Nath Singh. - Przez dwie godziny występował brak butli ratunkowych, przez ten czas prowadzono resuscytację manualną - skomentował. 

Do czasu wyjaśnienia sprawy, dyrektor szpitala Rajeev Miśrze został zawieszony w pełnieniu obowiązków. Jak twierdzi, trzykrotnie alarmował władze stanowe o braku pieniędzy. 

"To nie jest tragedia. To masakra"

Sprawę skomentował Kailash Satyarthi, indyjski obrońca praw człowieka i laureat Pokojowej Nagrody Nobla. 

Wystarczy kilka minut, żeby uratować komuś życie. Nie musisz nawet wychodzić z domu. Wystarczy, że...

Więcej o: