Policjanci forsowali drzwi sklepu w Pabianicach. Wtem zobaczyli dym i poczuli "specyficzny zapach"

Podczas gdy policjanci z Pabianic próbowali dostać się do sklepu, w którym miały być sprzedawane dopalacze, zdesperowany sprzedawca rozpalił w kominku ogień i puścił z dymem towar.

Policyjna akcja przy ulicy Zielonej w Pabianicach zaczęła się od zatrzymania człowieka, który dopiero co kupił 3 torebki dopalaczy. Policjanci chcieli wejść do sklepu, ale okazało się, że drzwi są zablokowane. Z komina wydobywał się dym, a wokół sklepu zaczął unosić się "specyficzny zapach" - opisują.

Funkcjonariusze sforsowali drzwi. Ich oczom ukazało się zadymione pomieszczenie. Jak mówią, sprzedawca próbował pozbyć się dopalaczowego towaru, paląc go w kominku. 

W środku znaleźli niezarejestrowaną kasę fiskalną i towary, na które nie było dokumentów. 

23-letni chorzowianin trafił na komendę. Policja informuje, że może on usłyszeć "zarzuty karno-skarbowe związane ze sprzedażą towarów poza ewidencją fiskalną oraz odpowie karnie za sprowadzenie niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia innych osób". 

Koniec z policyjną przemocą. Polscy funkcjonariusze będą nosić kamery na mundurach

Więcej o: