Ustawa "deubekizacyjna". Emerytury szefów BOR spadły z 10 tys. do kwot poniżej średniej

Gen. Marian Janicki, który kierował BOR w latach 2007-2013, do tej pory otrzymywał około 10 tys. zł emerytury. Teraz świadczenie jego oraz wielu innych byłych mundurowych zostało ponownie ustalone na mocy ustawy dezubekizacyjnej.

"Rzeczpospolita" pisze o byłych szefach BOR, którzy tracą emerytury. W kontekście Janickiego przypomina, że przygotowywał pielgrzymki Jana Pawła II, a także był wiceszefem służby w trudnym okresie przejęcia przez BOR w 2002 r. Nadwiślańskich Jednostek Wojskowych.

1,7 tys. zł na rękę

Jak podaje "Rz", jego emerytura po "ponownym ustaleniu" wynosi 1,7 tys. zł na rękę. Podobnie wygląda sytuacja innych byłych szefów BOR. To efekt tego, że Biuro zostało objęte tzw. ustawą dezubekizacyjną (przyjętą w grudniu w sali kolumnowej, bez obecności opozycji).

Najniższa emerytura wynosi w tym roku 1000 zł, zaś średnia - 2200 zł.

Gen. Janicki mówi, że to absurd, bo BOR nigdy nie prowadziło działań operacyjno-rozpoznawczych. Wskazuje absurdy ustawy, jak ten, że wystarczy nawet jeden dzień służby przed 1 sierpnia 1990 roku (sam pracował od 1988 r.) i podkreśla, że przydałby się głos Kościoła w tej sprawie. 

"Dobry dla papieża, ale nie dla Błaszczaka"

"Gazeta Wyborcza" opisywała niedawno historię gen. Mirosława Gawora, który kierował BOR w latach 1991-2001, odpowiadał za ochronę większości pielgrzymek Jana Pawła II, a także wszystkich rządów w pierwszej dekadzie niepodległej Polski. 

Jego emerytura także zostanie od października obniżona do 1716 zł miesięcznie na rękę.

Demonstracja przeciw obniżeniu emerytur służbom mundurowym. Warszawa, 2 grudnia 2016Demonstracja przeciw obniżeniu emerytur służbom mundurowym. Warszawa, 2 grudnia 2016 Fot . Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

- To po prostu hańba i wstyd dla państwa polskiego. Jan Paweł II osobiście prosił, żeby to właśnie Mirek zajmował się jego bezpieczeństwem. Był dobry dla papieża, ale nie jest dobry dla Błaszczaka - powiedział "Gazecie" gen. Janicki.

Biała księga

Z kolei we wtorek "Gazeta Wyborcza" pisała, że Grażyna Piotrowicz z Federacji Stowarzyszeń Służb Mundurowych RP prowadzi „białą księgę”, w której odnotowuje zweryfikowane przypadki samobójstw i śmierci b. funkcjonariuszy po uchwaleniu ustawy dezubekizacyjnej.

W „białej księdze” jest na razie osiem nazwisk. Poza samobójcami jest pięć przypadków z adnotacją „zawał przy odbiorze decyzji”.

Sama też ma obciętą emeryturę, bo w latach 80. pracowała w sekcji kulturalno-oświatowej szkoły w Legionowie, która na mocy ustawy została sklasyfikowana jako  „organ bezpieczeństwa państwa totalitarnego”. W latach 1990-2012 służyła w policji, pracę kończyła w Komendzie Głównej w stopniu podinspektora.

Mariusz Błaszczak rośnie w siłę