"PiS bezczelnie złamie obietnicę". Nawet prawicowy publicysta oburzony pomysłem partii

Komentatorzy na Twitterze wytykają PiS hipokryzję. Partia, wbrew obietnicom wyborczym, chce wprowadzić nowy podatek od paliw. Oburzony tym pomysłem jest nawet sympatyzujący z prawicą Łukasz Warzecha.

Politycy PiS chwalili się na niedawnym kongresie, że zwiększają wydatki socjalne bez podnoszenia podatków. Tymczasem 6 lipca, gdy Polacy żyli wizytą Trumpa lub wakacjami, posłowie PiS bez żadnego rozgłosu złożyli w Sejmie projekt ustawy o Funduszu Dróg Samorządowych, który nałoży nowy podatek na producentów paliw. Prace nad nim mają ruszyć już w tym tygodniu. Jeśli projekt wejdzie w życie, czeka nas prawdopodobnie wzrost cen paliw.

Co ciekawe, Prawo i Sprawiedliwość, gdy było w opozycji, proponowało obniżenie akcyzy na paliwa. Jarosław Kaczyński na konferencji prasowej w sierpniu 2011 roku wystąpił z kanistrem, na którym były opisane elementy składające się na cenę paliwa na stacji benzynowej. Na tej samej konferencji prezes PiS zaproponował także wprowadzenie tzw. wakacji kredytowych w czasie dużych wahań na rynku walut.

W 2010 roku ówcześni posłowie PiS, Mariusz Błaszczak i Beata Szydło, zorganizowali na jednej z warszawskich stacji benzynowych konferencję prasową, na której straszyli rosnącymi cenami paliw i wskazywali winnego tej sytuacji. 

 

Konrad Piasecki z Radia ZET skomentował na Twitterze, że nowy projekt PiS pojawił się po cichu, a kierowcy zapłacą średnio 10 złotych więcej przy każdym tankowaniu.

Publicysta "Do Rzeczy" Łukasz Warzecha nie przebiera w słowach, podkreśla, że uchwalenie nowego podatku będzie "bezczelnym złamaniem obietnicy" niepodnoszenia podatków. I to po raz drugi - po tym, jak wcześniej części podatnikom zlikwidowano kwotę wolną.

Warzecha przypomina deklarację ministra infrastruktury Andrzeja Adamczyka, który zapewniał w ubiegłym roku, że nie będzie podwyżki opłaty paliwowej.

Jako że w internecie nic nie ginie, szybko wyciągnięto dawne zapewnienia premier Beaty Szydło, że podatki podwyższane nie będą.

Wicemarszałek Sejmu Stanisław Tyszka (Kukiz’15) opublikował szczegółowe wyliczenia, jak głęboko PiS sięgnie do kieszeni kierowców. 

Poseł PO Marcin Kierwiński skomentował, że kierowcy zapłacą m.in. "za miliony dla Rydzyka, pseudoekspertów Macierewicza i Misiewiczów".  

Suski Show, czyli jak poseł PiS ubarwia komisję ds. Amber Gold