Kasia i Tomek z Łodzi bohaterami izraelskiej telewizji. A wszystko przez taksówkarza-oszusta

Wyjazd Katarzyny i Tomka do Izreala zaczął się w najgorszy możliwy sposób. Już w drodze do hotelu oszukał ich taksówkarz. Poszli na policję. Cała historia skończyła się w nieoczekiwany sposób.

Katarzyna i Tomasz z Łodzi podczas zagranicznej podróży wylądowali w Tel Awiwie i wsiedli do taksówki, którą chcieli dostać się do hotelu. Za kurs, który powinien kosztować 140 szekli, para zapłaciła 1400.

- Wiedzieliśmy, że coś jest nie tak. Zaczęliśmy kłócić się z taksówkarzem, ale udawał, że wszystko jest w porządku i taka jest rzeczywista cena kursu - mówił Tomasz w rozmowie z izraelskim Kanałem 10.

Para zaproponowała, by razem z taksówkarzem pójść do hotelu i wyjaśnić w recepcji sytuację. Mężczyzna uciekł, a Polacy zgłosili sprawę na policję. O sprawie zostało poinformowane ministerstwo transportu.

Historia z happy endem

Para spodziewała się zapewne szeregu przykrych formalności, ale ta historia skończyła się zupełnie inaczej. Niespodziewanie temat podchwycił jeden z najpopularniejszych w krajów programów telewizyjnych "HaCinor". Dziennikarze dotarli nawet do taksówkarza, który przekonywał, że doszło do pomyłki i zaoferował zwrot pieniędzy. 

Życzliwość okazywało im później wiele osób. - Wszyscy, z którymi rozmawiamy w Izraelu o tym zdarzeniu, przepraszają nas za taksówkarza - relacjonował Tomasz. Izraelska telewizja postanowiła też sprawić Polakom niespodziankę - na jeden dzień mogli korzystać z limuzyny, zapewniono im także lot na paralotni i wizytę w spa.

Więcej o: