To nie była zwykła paczka. Na szczęście pracownik poczty w Wałbrzychu zareagował w porę

Pracownik poczty musiał zawiadomić policję gdyż jedna z paczek... zaczęła się ruszać. Okazało się, że w środku jest fretka. Zwierzę przejechało 350 km zamknięte w pudełku.

Historię opisała wrocławska "Gazeta Wyborcza". Mieszkaniec Suchej Beskidzkiej zapakował fretkę do paczki i nadał do odbiorcy w Wałbrzychu. Zwierzę przejechało tak 350 km bez wody i jedzenia. Z pomocą przyszedł mu dopiero zaniepokojony pracownik poczty, który zadzwonił na policję. Jak podaje TVN24, zorientował się, że coś jest nie tak, bo paczka zaczęła się ruszać.

Osoba odpowiedzialna za zapakowanie zwierzątka ma usłyszeć zarzuty. Według ustawy o ochronie zwierząt, "Kto zabija, uśmierca zwierzę albo dokonuje uboju zwierzęcia z naruszeniem przepisów art. 6 wyłączenia zakazu zabijania zwierząt, zakaz znęcania się nad zwierzętami ust. 1, art. 33 zasady uśmiercania zwierząt lub art. 34 uśmiercanie zwierząt w ubojni ust. 1-4 podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. 1a. Tej samej karze podlega ten, kto znęca się nad zwierzęciem".

Według przepisów dotyczących powszechnych usług pocztowych zakazane jest przyjmowanie do wysyłki i doręczanie paczek z żywymi zwierzętami. Wysyłać można jedynie pszczoły oraz ptaki domowe i ozdobne. Paczkę trzeba nadać jako priorytetową z opcją "ostrożnie" i umieścić na niej napis "żywe zwierzęta".

Czytaj więcej na Wroclaw.wyborcza.pl >>>

A TERAZ ZOBACZ: Nie dotykaj małych piskląt! Odbierasz im lekcję życia

Więcej o: