''Bestia'' i ostatnie piętro w Mariotcie - oto, jak zabezpiecza się wizytę Trumpa w Warszawie

Od lądowania Air Force One po powrót "bestią" na lotnisko Donald Trump będzie najlepiej chronioną osobą w Warszawie. O jego bezpieczeństwo zadbają agenci Secret Service, snajperzy na dachach i specjalny sprzęt, sprowadzony z USA.

Donald Trump złoży pierwszą wizytę w Polsce 5 i 6 lipca. Prezydent USA przyleci późnym wieczorem, a w czwartek od rana zacznie spotkania. Będzie rozmawiał z prezydentem Andrzejem Dudą i weźmie udział w sesji Szczytu Trójmorza. Pod koniec wizyty wygłosi przemówienie na Placu Kasińskich w centrum Warszawy.

Prezydenta USA często określa się "najlepiej chronioną osobą na świecie", jego wyjazdy zagraniczne to ogromne operacje, angażujące tysiące ludzi i kosztujące miliony dolarów.

Oto, jak będą wyglądać (znane publicznie) zabezpieczenia podczas wizyty Trumpa w Warszawie.

Agenci Secret Service są w Polsce tygodnie przed prezydentem

Przygotowania do zagranicznej podróży prezydenta zaczynają się na tygodnie przed tym, jak opuszcza on terytorium USA. Wbrew pozorom jest to jednak stosunkowo krótki czas. Przygotowania do takich wizyt mogą trwać nawet miesiącami. Jednak w tym wypadku decyzja zapadła stosunkowo późno, bo na ok. miesiąc przed przyjazdem Trumpa.

Do polski przylecieli już agenci Secret Service - czyli służby chroniącej najważniejsze osoby w państwie.

Sprawdzają oni miejsca, w których pojawi się Trump, a więc m.in. hotel Marriott i trasę przejazdu z lotniska, Zamek Królewski (tam odbędzie się Szczyt Trójmorza) czy też Plac Krasińskich, gdzie prezydent ma wygłosić wystąpienie. Ustalają też szczegóły współpracy z polskim BOR

Poza tym agenci przygotowują plany na wszelki wypadek, m.in. ustalają trasy ewakuacji i szpitale, do których w razie potrzeby trafiłby prezydent. 

Setki pracowników i dziesiątki pojazdów

W przeciwieństwie do większości państw, Stany Zjednoczone podczas wyjazdów prezydenta nie korzystają ze sprzętu gospodarzy. Przywożą oni m.in. swoje samochody, w tym słynną "bestię", czyli limuzynę prezydenta.

Sam Trump przyleci na pokładzie Air Force one, czyli latającej twierdzy do dyspozycji amerykańskiego prezydenta.To mocno zmodyfikowana wersje popularnego Boeinga 747 "Jumbo Jet". 

Osobnymi samolotami przyleci sprzęt i część agentów Secret Service wraz z innymi pracownikami Białego Domu. Na pokładzie kilku maszyn znajdą się m.in. wspominania "bestia" i inne samochody z kolumny prezydenta, w sumie nawet kilkadziesiąt pojazdów, a także śmigłowce, urządzenia komunikacyjne i inny sprzęt.

8-tonowa "bestia" przewiezie prezydenta

Poza specjalnym samolotem i śmigłowcem prezydent ma do dyspozycji też wyjątkowy samochód, który zabiera ze sobą podczas podróży.

Limuzyna Cadillac One nie bez powodu nazywana jest "bestią". Samochód waży około ośmiu ton i pali ponad 30 litrów paliwa na 100 km. Przez tak dużą wagę nie może jeździć zbyt szybko - maksymalna prędkość to mniej niż 100 km/h. 

Posiada on specjalne zabezpieczania. Prezydenta chroni 20-centymetrowy pancerz i 13-centymetrowe kuloodporne szyby. Opony typu flat-run pozwalają na jazdę nawet po przebiciu. Wnętrze "bestii" jest zamykane hermetycznie na wypadek ataku gazowego. Na wyposażeniu znajduje się m.in. krew w razie zranienia prezydenta, system gaśniczy oraz broń dla agenta Secret Service. 

Auto posada też możliwość "aktywnej" obrony - m.in. wyrzutnie grantów z gazem łzawiącym. 

embed

Apartament prezydencki w Marriotcie 

Ten hotel jest wybierany przez amerykańskie służby z kilku powodów. Po pierwsze jest on im dobrze znany, gdyż to tu zatrzymywali się poprzedni prezydenci USA podczas wizyt. Ostatnio nocował w nim Barack Obama, który był w Polsce niemal dokładnie rok temu podczas szczytu NATO.

Po drugie, na ostatnim piętrze znajduje się luksusowy apartament prezydencki. Ponadto istnieje możliwość "odcięcia" go przez zablokowanie pięter pod apartamentem. Przed przybyciem Trumpa agenci sprawdzą go pod kątem możliwych podsłuchów i materiałów wybuchowych. 

Gdy Marriott gości prezydenta, pojawiają się tam specjalne zabezpieczenia. Sprzed hotelu znikają samochody, a na dachu pojawiają się snajperzy. Zaś inni goście i ich bagaże są sprawdzani przez służby przed wejściem do hotelu.

Hotel Marriott w WarszawieHotel Marriott w Warszawie Fot. Franciszek Mazur / Agencja Wyborcza.pl

Zamknięte ulice

Trasy przejazdu kolumny prezydenta będą zabezpieczone przez służby. Ulice, którymi będzie przemieszczać się Trump, zostaną zamknięte. W dniach jego wizyty nie będzie tam też można parkować.

Zakaz parkowania będzie obowiązywał m.in. na prowadzącej z Okęcia do centrum ulicy Żwirki i Wigury. Zamknięty będzie Plac Kasińskich i okolice Zamku. Czytaj więcej>>

Strefa zakazu lotów

Podobnie jak podczas szczytu NATO, na czas Szczytu Trójmorza i wizyty Trumpa nad Warszawą wprowadzona zostanie strefa zakazu lotów.

Będzie obowiązywać w wyznaczonej strefie nad Warszawą i okolicami. W praktyce ograniczenia nie będą dotyczyć lotów rejsowych i państwowych (które będą miały zgodę wojska), ale tzw. lotnictwa ogólnego, np. małych samolotów, modeli lotniczych, szybowców, dronów i paralotni.

Za złamanie zakazu - a więc nawet lot dronem - będzie grozić kara więzienia. Możliwe jest też zestrzelenie pojazdu.

Wystąpienie zza kuloodpornej szyby

Tylko sprawdzone osoby będą mogły znaleźć się w bezpośrednim otoczeniu podczas wystąpienia na Pl. Krasińskich. Będą go pilnować policjanci, agencji BOR i Secret Service, w tym snajperzy na okolicznych budynkach. 

Sprawdzane są wszystkie szczegóły otoczenia, jak np. kratki ściekowe. Funkcjonariusze z psami upewniają się, czy na miejscu nie ma materiałów wybuchowych. 

Podczas wystąpienia prezydent prawdopodobnie będzie przemawiał zza kuloodpornej szyby, tak jak Barack Obama podczas jednej z wizyt w Warszawie. 

Barack Obama na Placu ZamkowymBarack Obama na Placu Zamkowym Fot . Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

Prawdopodobnie prosto z Pl. Kasińskich Trump pojedzie "bestią" na Okęcie, skąd na pokładzie Air Force One poleci na szczyt G20 do Hamburga. W czasie jego wizyty mieszkańców Warszawy na pewno czeka wiele utrudnień. Jednak pocieszyć może to, że i tak będzie ich niewiele w porównaniu z tym, z czym zmierzą się mieszkańcy Hamburga, gdzie pojawi się kilkadziesiąt głów państw i spodziewane są masowe protesty.

CZYTAJ TEŻ: Biografia Donalda Trumpa autorstwa laureata Nagrody Pulitzera

Więcej o: