Szydło komentuje sprawę listu od "córki leśniczego". I tłumaczy się z innych wpadek PiS

Nie wiem, jaka była treść tej koperty. Na pewno będzie to wyjaśnione - mówiła o sprawie "córki leśnika" w Telewizji wPolsce Beata Szydło. Szefowa rządu była również pytana m.in. o słowa wypowiedziane w Auschwitz i nominację Małgorzaty Sadurskiej na członka zarządu PZU.

Premier Beata Szydło w ubiegłym tygodniu brała udział w obchodach Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Niemieckich Nazistowskich Obozów Koncentracyjnych i Obozów Zagłady.

W pewnym momencie premier powiedziała, że "Auschwitz to w dzisiejszych niespokojnych czasach wielka lekcja tego, że trzeba czynić wszystko, aby uchronić bezpieczeństwo i życie swoich obywateli". Wielu dziennikarzy i polityków uznało to za nawiązanie do nieprzyjmowania przez Polskę uchodźców. CZYTAJ WIĘCEJ>>>

Szydło: Powtórzyłabym te słowa po raz kolejny

Szefowa rządu stwierdziła w rozmowie z Telewizją wPolsce, że interpretacja jej słów była błędna.

 

- Muszę tutaj sprostować, że absolutnie te słowa nie mogą być wiązane z migrantami. To jest właśnie dowód na to, w jaki sposób manipulowane są słowa polityków PiS, polityków obozu rządzącego. Wtedy, kiedy opozycja nie ma argumentów, to potrafi zmanipulować tak słowa, żeby stworzyć jakąś histerię - mówiła dziś Beata Szydło w Telewizji wPolsce.

- Powtórzyłabym te słowa po raz kolejny, ale one w żaden sposób nie odnosiły się do kwestii migracji. Myślę, że mówienie akurat w Auschwitz o ofiarach i o prawdzie historycznej jest potrzebne. Również i o bezpieczeństwie w tym kontekście, że totalitaryzm, który doprowadził do tej tragedii, która nazywa się również Auschwitz powinien być wielką lekcją dla nas wszystkich - tłumaczyła Beata Szydło.

O córce leśniczego: Wypadek przy pracy

Premier odniosła się również do głośnej sprawy listu od "córki leśniczego". Operator Polsat News podczas ubiegłotygodniowego posiedzenia rządu zarejestrował rozmowę szefa MSWiA Mariusza Błaszczaka i ministra środowiska Jana Szyszki. Szyszko wręczył Błaszczakowi kopertę z listem od córki leśniczego. List wrócił jednak do ministra środowiska, a ten zwrócił go do nadawcy. CZYTAJ WIĘCEJ>>>

- To jest wypadek przy pracy, który w ogóle nie powinien się zdarzyć. Nie wiem, jaka była treść tej koperty i jakie to były dokumenty. Na pewno to będzie wyjaśnione - skomentowała Beata Szydło.

Szydło o Sadurskiej:

PiS w ostatnich dniach znalazł się w ogniu krytyki również za sprawą nominacji byłej posłanki PiS i szefowej Kancelarii Prezydenta Małgorzaty Sadurskiej na stanowisko członka zarządu PZU. CZYTAJ WIĘCEJ>>>

Sama Sadurska jeszcze w ubiegłej kadencji Sejmu negatywnie wypowiadała się na temat zatrudniania partyjnych działaczy partyjnych w spółkach skarbu państwa. W sieci pojawił się fragment wystąpienia ówczesnej posłanki z 2013 r.

Przytoczyła wówczas cytat z 2010 roku z Donalda Tuska - Skrót PO oznacza także "pełną odpowiedzialność". Jeżeli ktokolwiek na tej sali w sukcesie PO i zaufaniu ludzi szuka sposobu na realizację własnych ambicji lub interesu - pomylił salę - odczytała posłanka. 

- Jak pan minister zderzy słowa swojego premiera np. z listą wstydu opublikowaną pod koniec 2012 roku przez "Puls Biznesu"? 428 członków PO, ich krewnych i znajomych pracuje w spółkach i instytucjach państwowych - pytała jednego z członków rządu Donalda Tuska.

Do nominacji Sadurskiej na członka zarządu PZU odniosła się premier Beata Szydło.

- Jest to osoba, która posiada wszelkie kompetencje, żeby trafić do spółki, do której trafiła i nie widzę tutaj nic nadzwyczajnego. Jeżeli pani prezes Małgorzata Sadurska nie sprawdzi się na swojej funkcji, to będzie musiała odejść z PZU - powiedziała szefowa rządu.

- Nie baliśmy się robić zmian w spółkach skarbu państwa, a wyniki spółek skarbu państwa pokazują, że zarządy działają zupełnie inaczej, niż nasi poprzednicy. Okazuje się, że spółki skarbu państwa mogą przynosić bardzo dobre wyniki, mogą inwestować, mogą angażować się rozwój polskiej gospodarki - dodała.

Więcej o: