"Wulgarna nierzetelność i lekceważenie". Prof. Płatek odpowiada na tekst portalu wPolityce.pl

Prof. Monika Płatek w ostatnim wywiadzie dla Gazeta.pl stanęła w obronie przestępców zamykanych w ośrodku w Gostyninie. Nie umknęło to uwadze portalu wPolityce.pl, który opublikował ostry komentarz. Jest reakcja prawniczki.

W ostatnich dniach na portalu Gazeta.pl ukazał się wywiad z ekspertką w zakresie kryminologii i prawa karnego prof. Moniką Płatek dotyczący tzw. "ustawy o bestiach". Prawniczka jest przeciwna zamykaniu w ośrodku w Gostyninie morderców i przestępców seksualnych po odbyciu przez nich kary więzienia.

"Mam przed sobą listy od osób, które siedzą w ośrodku zamkniętym. (...) Wyciąga się też ich słowa sprzed 25 lat, żeby znaleźć uzasadnienie dla działań, które są złamaniem podstawowych zasad praworządnego państwa. Nie karze się dwa razy za to samo, nie przedłuża wydanego wyroku i nie zmienia się go w trakcie jego trwania na niekorzyść człowieka. Czy naprawdę nie powiedział pan nigdy, że ma pan ochotę kogoś walnąć w łeb? Czy nie słyszy pan na co dzień: „zamknij się, bo cię zabiję”?" - mówiła w wywiadzie prof. Płatek.

Zdaniem prawniczki, zdarza się, że osoby wychodzące na wolność znów popełniają przestępstwa. Jak dodała prawniczka, "to nie wynika jednak tylko i wyłącznie z ich działań. Gdyby naprawdę zależało nam np. na dzieciach i zależałoby nam na tym, żeby nie wykorzystywać ich seksualnie, to byłyby nauczone, jak mają się zachowywać, że mają prawo do mówienia "nie"". CZYTAJ WIĘCEJ>>>

wPolityce.pl: To przekroczenie granic przyzwoitości

Na wywiad opublikowany w Gazeta.pl zareagował portal wPolityce.pl. "To, co mówi Monika Płatek, jest jedną z najobrzydliwszych sugestii, jakie można sobie wyobrazić. Obarczanie winą ofiar (...) jest przekroczeniem wszelkich granic przyzwoitości. I tylko ideologicznym zacietrzewieniem można wytłumaczyć fakt, że można uważać, iż powiedzenie „nie ” uchroniłoby dziecko przed brutalnym atakiem pedofila" - skomentowała autorka tekstu Maja Narbutt.

"Profesor Płatek, troszcząc się o prawa przestępców, beztrosko godzi się, że przebywając na wolności, mogą znów podobne przestępstwa popełnić. A nawet robi coś więcej - obarcza winą za ich czyny także ofiary" - pisze Narbutt.

Prof. Płatek: Rynsztokowy styl i żenujące uwagi

Prawniczka zdecydowała się zareagować na krytyczny tekst portalu wPolityce.pl. Zapewniła, że jej intencje zostały nieprawidłowo odczytane.

"Trzeba zdecydowanie dużo złej woli i bardzo niewiele wiedzy, by perwersyjnie przypisywać mi intencję obciążanie winą ofiar jakiejkolwiek zbrodni. Autorka w sposób szokujący przeinacza wypowiedziane przeze mnie słowa przypisując mi treści, których ani nie wypowiedziałam, ani nie pomyślałam" - napisała prof. Monika Płatek.

"Nie bronię przestępców. Chronię przed mnożeniem ofiar. Bronię praworządności. Nie lansuję zbrodni, staram się nią nie epatować, tylko jej przeciwdziałać. Nie kpię z prawa; traktuję je na serio" - podkreśliła prawniczka.

"Pozostawiając na boku złośliwy, rynsztokowy styl i żenujące uwagi Autorki pod moim adresem myślę, że warto nadrobić chociaż wiedzę" - dodała. Jak zaznaczyła, prawo nakłada na władze obowiązek uczenia dzieci reakcji na próby ich krzywdzenia. Powołała się przy tym na Konwencję Rady Europy o ochronie dzieci przed seksualnym wykorzystywaniem.

Poniżej treść całego oświadczenia prof. Moniki Płatek

Prof. Monika Płatek. O umiejętności mówienia: Nie!

Portal wPolityce opublikował tekst autorstwa Mai Narbutt zatytułowany: „Obrona praw przestępców może prowadzić do szokujących rezultatów. Na przykład do obwiniania ofiar”. Tekst ten nawiązuje do tekstu z 8 czerwca 2017 opublikowanego na portalu Gazeta.pl i zatytułowanego „Prof. Płatek odważnie o "ustawie o bestiach". Mordercy po wyroku nie powinni trafiać do Gostynina?”.

W tekście na portalu Gazeta.pl powiedziałam: „gdyby naprawdę zależało nam np. na dzieciach i zależałoby nam na tym, żeby nie wykorzystywać ich seksualnie, to byłyby nauczone, jak mają się zachowywać, że mają prawo do mówienia „nie”.”

Portal wPolityce przypisał tym słowom obcy mi zamysł obarczania winą ofiary, „w tym wypadku rodziców atakowanych dzieci, a może i samych dzieci”.

Trzeba zdecydowanie dużo złej woli i bardzo niewiele wiedzy, by perwersyjnie przypisywać mi intencję obciążanie winą ofiar jakiejkolwiek zbrodni. Autorka w sposób szokujący przeinacza wypowiedziane przeze mnie słowa przypisując mi treści, których ani nie wypowiedziałam, ani nie pomyślałam.

Pozostawiając na boku złośliwy, rynsztokowy styl i żenujące uwagi Autorki pod moim adresem myślę, że warto nadrobić chociaż wiedzę.

Mówiąc o prawie dzieci do mówienia: „nie” nawiązywałam wprost do obowiązującego prawa. Nakłada ono na władzę obowiązek, by nauczyć dzieci reagować sprzeciwem na próby przekraczania ich autonomii cielesnej. To zobowiązanie spoczywa na władzy i wynika wprost z ratyfikowanej w Polsce Konwencji Rady Europy o ochronie dzieci przed seksualnym wykorzystywaniem i niegodziwym traktowaniem w celach seksualnych, sporządzona w Lanzarote dnia 25 października 2007 r. [Ustawa z dnia 26 września 2014 r. o ratyfikacji Konwencji Rady Europy o ochronie dzieci przed seksualnym wykorzystywaniem i niegodziwym traktowaniem w celach seksualnych, sporządzonej w Lanzarote w dniu 25 października 2007 r. (Dz.U. 2014 poz. 1623)]

Metody symbolicznego uczenia mówienia „nie”, a więc stawiania granic i respektowania godności dziecka są różne. Jednym z nich był program „zły dotyk”. Dostosowany był do wieku i rozwoju dzieci. Uczył metod rozpoznawania i przeciwdziałania zagrożeniom. Odmówiono go dzieciom i młodzieży nazywając nierozsądnie, seksualizują dzieci. Konwencja zobowiązuje władzę, aby stosowna wiedza i instrumenty przeciwdziałania seksualnemu wykorzystaniu dzieci i młodzieży przekazana była nie tylko dzieciom; także szkołom, organizacjom, rodzicom. Ktoś, kto sądzi, że wszystko załatwi prawem karnym jest niedouczony, nierozsądny i szkodzi. Konwencja, o zobowiązaniach władzy mówi wprost:

Artykuł  6 - Edukacja dzieci
Każda ze Stron przyjmuje konieczne środki ustawodawcze lub inne środki w celu zapewnienia, aby dzieci otrzymywały w trakcie swojej edukacji w szkole podstawowej i ponadpodstawowej informacje o zagrożeniach związanych z seksualnym wykorzystywaniem i niegodziwym traktowaniu w celach seksualnych oraz o środkach ochrony przed tymi zagrożeniami, które to informacje będą dostosowane do zmieniających się możliwości rozumienia tych zagrożeń przez dzieci. Informacje te, opracowywane we współpracy z rodzicami dzieci, stosownie do okoliczności, przekazywane będą w ramach ogólnej wiedzy na temat seksualności człowieka oraz będą kładły nacisk na sytuacje ryzyka, szczególnie sytuacje związane z wykorzystaniem nowoczesnych technologii informacyjnych i telekomunikacyjnych.
Artykuł  7 - Zapobiegawcze programy lub środki interwencji
Każda ze Stron zapewni, aby osoby, które obawiają się, że mogłyby popełnić któreś z przestępstw określonych w niniejszej Konwencji, mogły uzyskać dostęp, stosownie do okoliczności, do skutecznych programów lub środków interwencji, opracowanych w celu dokonania oceny ryzyka popełnienia przestępstwa oraz zapobiegania takim przestępstwom.
Artykuł  8 - Środki w odniesieniu do społeczeństwa
Każda ze Stron organizuje lub wspiera organizację kampanii informacyjnych w celu podnoszenia powszechnej świadomości na temat zjawiska seksualnego wykorzystywania dzieci i niegodziwego traktowania dzieci w celach seksualnych oraz na temat środków ochronnych, jakie w tej dziedzinie mogą zostać podjęte.

Trzeba nie chcieć odróżniać przeciwdziałania od działania po czasie, gdy doszło do tragedii. Nie przeciwdziała zbrodni straszenie ludzi i upajanie się odrazą. Nie bronię przestępców. Chronię przed mnożeniem ofiar. Bronię praworządności. Nie lansuję zbrodni, staram się nią nie epatować, tylko jej przeciwdziałać. Nie kpię z prawa; traktuję je na serio.

Sprzeciwiam się więc nazywaniem skazanych, którzy odbyli kary, spłacili dług i nadal są ludźmi, terminami które odczłowieczają i przypisują im intencje, których nie mają. To jest groźne. Na przykładzie sposobu, w jaki Autorka swobodnie dopisuje słowa, których nie wypowiedziałam, przypisuje mi własne ordynarne pomysły i wypacza treść moich wypowiedzi widać, jak łatwo można człowieka zniszczyć, poniżyć, obrazić, przypisać mu podle, treści na które sam nigdy by nie wpadł.

Autorka tego tekstu dała najlepszy przykład tego, co dzieje się, gdy poczuciu władzy i bezkarności towarzyszy wulgarna nierzetelność i lekceważenie drugiego człowieka. I widać również, że ten sposób nie przybliża nas do realnej ochrony dzieci przed seksualnymi atakami.

Kiedy zamiast argumentów czytam impertynencje i mdło powtarzane inwektywy, czuję się zażenowana. Stąd pominę treści w tekście Mai Narbutt miałkie i obraźliwe.

Mam jednak nadzieję, że udało mi się przybliżyć wiedzę na temat Konwencji Rady Europy o ochronie dzieci przed seksualnym wykorzystywaniem i niegodziwym traktowaniem w celach seksualnych. Mam też nadzieję na uzyskanie zrozumienia tego, że jeśli naprawdę chcemy przeciwdziałać seksualnemu wykorzystaniu dzieci; to trzeba, stosując konwencyjne instrumentarium dać dzieciom wiedzę w stawiania przez dziecko barier, która – symbolicznie nazywając – wyraża się w umiejętności mówienia: NIE !