Jest ekspertem od ryb i akwariów. Został prezesem państwowej spółki produkującej trotyl dla państw NATO

Znane zakłady produkujące trotyl Nitro-Chem od kilku tygodni mają nowego prezesa. To Krzysztof Kozłowski, specjalista od zakładania akwariów, a w przeszłości - asystent obecnego wiceszefa MON.

Bydgoskie zakłady chemiczne Nitro-Chem to jedna z największych spółek Skarbu Państwa, która należy do Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Firma od lat zajmuje się produkcją trotylu, m.in. dla państw NATO. Przez ostatnie 23 lata zakładami kierował Tomasz Ptaszyński - aż do kwietnia tego roku, kiedy zastąpił go Krzysztof Kozłowski.

Sylwetce nowego prezesa Nitro-Chemu bliżej przyjrzeli się dziennikarze TVN24. W swoim materiale przekonują, że Kozłowski nie ma żadnego doświadczenia w branży chemicznej czy zbrojeniowej.

Znany akwarysta z Bydgoszczy

Do tej pory był natomiast znany z prowadzenia firmy zajmującej się zakładaniem akwariów i sprzedażą ryb. Handlował też m.in. meblami, maszynami piekarniczo-cukierniczymi, koralowcami czy morskimi bezkręgowcami - wylicza stacja. Przez chwilę kierował też firmą zajmującą się obróbką metali. O rozmaitych gatunkach ryb od czasu do czasu opowiadał też w internecie.

 

Kozłowski udzielał się również politycznie. Był asystentem posłów Tadeusza Cymańskiego i Bartosza Kownackiego (dziś - wiceszefa MON, któremu podlega Polska Grupa Zbrojeniowa), a w 2014 roku kandydował na europosła z ramienia Polski Razem Jarosława Gowina. Mandatu jednak nie wywalczył.

Nowy prezes spółki nie chciał rozmawiać z dziennikarzami TVN24. - Zmiany nie zapadały w Bydgoszczy - odpowiada krótko rzecznik Nitro-Chemu, pytany o nominację dla Kozłowskiego.

Szefowa Kancelarii Prezydenta trafi do PZU? Tak mówiła o obsadzaniu spółek >>>

Ludzie PiS w państwowych spółkach

We wrześniu ubiegłego roku w kontekście Polskiej Grupy Zbrojeniowej głośno było o innej nominacji - dla Bartłomieja Misiewicza. Ówczesny rzecznik MON trafił wówczas do rady nadzorczej PGZ, mimo braku wymaganego, wyższego wykształcenia. Zmieniono dla niego nawet statut spółki. Wkrótce potem Misiewicz został odwołany, by kilka miesięcy później zostać pełnomocnikiem zarządu PGZ ds. komunikacji. Posadę tę również bardzo szybko stracił.

W styczniu tego roku "Puls Biznesu" opublikował listę aż 1000 nominatów PiS w państwowych spółkach, którzy znaleźli się tam po kilkunastu miesiącach rządów tej partii. "PiS obsadza wszelkie możliwe instytucje i firmy posłami, rodzinami, kolegami" - pisał dziennik.

Parlamentarzyści PiS na pielgrzymce u św. Andrzeja Boboli. Tak bawili się na Podkarpaciu