Po tym nagraniu świeży nabytek TVP stracił pracę. "Zakładam na ogórasa gumę..."

Dymitr Błaszczyk w TVP pracował tylko kilka miesięcy. Telewizja zakończyła z nim współpracę "w trybie natychmiastowym".

Dymitr Błaszczyk chciał "w sposób rzetelny i błyskotliwy" przepytywać polskich polityków na antenie TVP Info. Deklarował to w nagraniu, które wysłał na kasting, który stacja ogłosiła po zmianie władzy w telewizji. - A to jest Dymitr Błaszczyk. Dymitr podjął wyzwanie #InfoCasting. Jest moc... - zachwycał się Michał Rachoń, prezenter TVP Info.

Błaszczyk dostał pracę w poznańskim oddziale. Z informacji lokalnej "Gazety Wyborczej" wynika, że nie radził sobie dobrze. Pracownicy mówią, że nie potrafił robić reportaży, a z wejściami "na żywo" też nie było najlepiej.

Młody reporter nie zdążył się jednak nauczyć rzemiosła ani rozwinąć skrzydeł. Pracę w TVP stracił po kilku miesiącach, "w trybie natychmiastowym". Powód? "Prowadzenie działalności handlowej za pomocą kanału YouTube" - czytamy w oświadczeniu Telewizji Polskiej, które umieścił branżowy portal Wirtualnemedia.pl.

 - Zakładam na ogórasa gumę i będziemy przeciągać po tym oto papierze ściernym i zobaczymy, czy wytrzyma, czy może pęknie - takie nagranie pojawiło się na kanale Sprawdzam Jak, prowadzonym przez Błaszczyka. To nic innego, jak test prezerwatyw. 

 

Jego koledzy z telewizji twierdzą, że z prowadzeniem kanału Błaszczyk się w pracy "nie krył", ale dyrekcja zareagowała dopiero na temat prezerwatyw.

Sam youtuber uważa, że taka działalność nie jest przeszkodą do pracy w telewizji. 

Więcej o: