"Rz" o raporcie ws. śmierć Igora Stachowiaka. Niemal od razu było wiadomo, że doszło do nadużycia

Już we wstępnym raporcie z wydarzeń na komisariacie we Wrocławiu pisano, że policjanci nadużyli uprawnień - podaje "Rzeczpospolita", która dotarła do jego głównych ustaleń.

Użycie paralizatora wobec skutego już kajdankami Igora Stachowiaka było nadużyciem uprawnień, wynika z raportu  Biura Kontroli Komendy Głównej Policji. Dokument, który opisuje "Rzeczpospolita", sporządzono krótko po wydarzeniach we Wrocławiu

W związku z tym policjant, który użył tzw. tasera - sierżant sztabowy Łukasz R., - został zawieszony na trzy miesiące. Jednak ze względu na przepisy po tym czasie przełożeni musieli przywrócić go do służby. Dlaczego?

"Rz" wyjaśnia, że zgodnie z przepisami policjanta można zawiesić na trzy miesiące, lub - jeśli postawiono mu zarzuty - do momentu wydania wyroku. Jednak prokuratura dotychczas nie zdecydowała się na przedstawienie zarzutów. Dlatego Łukasz R. po trzech miesiącach wrócił do służby. Zwolniono go dopiero po opublikowaniu nagrań z tasera przez TVN.

Policja mogła wyrzucić Łukasz R. wcześniej, gdyby jego działania wypełniały "oczywistość czynu" popełnionego przez funkcjonariusza. Jednak do tego potrzebne było zapoznanie się z materiałem dowodowym (w tym nagraniu z paralizatora). Pomimo trzech kolejnych próśb, prokuratura odmówiła udostępnienia tego materiału policji. Bez nich nie można było zakończyć postępowania dyscyplinarnego. 

Śmierć Igora na komisariacie

25-letni Igor Stachowiak został zatrzymany przez policję 15 maja 2016 roku na wrocławskim rynku, ponieważ wyglądem przypominał innego podejrzanego. Funkcjonariusze na podstawie dowodu tożsamości, ustalili, że on sam jest poszukiwany za oszustwa.

Mężczyzna miał być agresywny i stawiał opór, dlatego obezwładniło go i skuło w kajdanki kilku policjantów. Użyto również wobec niego paralizatora. Mężczyzna trafił na jeden z komisariatów, gdzie po kilku godzinach zmarł. Według pierwszej opinii lekarza, przyczyną śmierci była ostra niewydolność krążeniowo-oddechowa. Według prokuratury można "z dużym prawdopodobieństwem" przyjąć, że śmierć była spowodowana zażyciem środków psychoaktywnych.

TVN24 wyemitowała reportaż, w którym odtworzono ostatnie godziny życia Igora. Dziennikarz stacji dotarł m.in. do 12-minutowego nagrania z kamery paralizatora, którym mężczyzna był wielokrotnie rażony. Wiadomo, że policjanci użyli paralizatora co najmniej kilka razy. W pewnym momencie, podczas próby przekucia Igora, zauważyli jednak, że ten przestał oddychać. Sprawa od razu budziła ogromne emocje nawet wśród funkcjonariuszy. "Naturalny ten zgon? - No właśnie chyba nie" - to wymiana zdać policjantów, którą ujawnił TVN.