Szef warszawskiego Klubu "Gazety Polskiej" alarmuje: Zostałem uderzony w czasie miesięcznicy

Afera po 85. miesięcznicy smoleńskiej. Podczas obchodów na Krakowskim Przedmieściu Adam Borowski z Klubu "Gazety Polskiej" miał zostać uderzony w twarz przez kontrmanifestanta.

Od wczoraj prawicowe media szeroko komentują incydent, który miał się odbyć w czasie 85. obchodów miesięcznicy katastrofy smoleńskiej. Szef warszawskiego Klubu "Gazety Polskiej" i działacz opozycji PRL Adam Borowski miał zostać uderzony przez 50-letniego uczestnika kontrmanifestacji zorganizowanej przez zwolenników stowarzyszenia Obywatele RP oraz TAMA. ZOBACZ, JAK WYGLĄDAŁA MIESIĘCZNICA >>>

Został uderzony w twarz

Na portalu Niezależna.pl czytamy, że Borowski został napadnięty i uderzony w twarz. - Uderzył mnie człowiek, który był pod pewnym napięciem psychicznym, bo miał wrogi sobie tłum, ponieważ po raz pierwszy zdarzyło się, że oni weszli w tłum, oni się skryli w tłumie - cytuje Borowskiego Onet

Komendant policji wypowiadający się w telewizji TVN24 potwierdził, że doszło do incydentu. - Mamy zgłoszony fakt naruszenia nietykalności cielesnej uczestnika "Marszu Pamięci". 50-latek został zatrzymany, doprowadzony do jednostki policji, wykonano z nim wstępne czynności, po czym został zwolniony - powiedział. Funkcjonariusz dodał, że w czasie marszu wylegitymowano 22 osoby, które zakłócały porządek obchodów. 

Głos w sprawie zabrała np. szefowa "Wiadomości" TVP Marzena Paczuska.

Legalna kontrmanifestacja

Środowe obchody po raz pierwszy odbyły się na podstawie znowelizowanej ustawy o zgromadzaniach, zgodnie z którą miesięcznice mają charakter 'cykliczny'. Wojewoda mazowiecki zakazał Stowarzyszeniu TAMA organizacji kontrmanifestacji między Starym Miastem a Pałacem Prezydenckim. Sąd jednak uchylił jego decyzję i kontrmanifestacja legalnie się odbyła. Rzecznik stołecznego ratusza wyjaśnił w rozmowie z portalem Metro Warszawa, że nie było podstaw prawnych do odmowy rejestracji wydarzenia.

Więcej o: