Zabił niemowlę i jego matkę, a potem popełnił samobójstwo. Poszło o zdradę?

Pod koniec stycznia 27-letni Łukasz K. zabił swoją żonę i malutkiego syna. Kilka dni później popełnił samobójstwo. Prokuratura Rejonowa w Gostyniu zakończyła śledztwo.

24 stycznia do gostyńskiej policji zgłosił się mężczyzna, który od jakiegoś czasu nie mógł się skontaktować z bratem i bratową. Funkcjonariusze pojechali z nim do mieszkania brata, 27-letniego Łukasza K., jego 23-letniej partnerki i 10-miesięcznego synka. Na miejscu okazało się, że cała trójka nie żyje. Wszystko wskazywało na to, że mężczyzna powiesił się w łazience, a wcześniej zabił swoich najbliższych. Nieznane były jednak motywy. CZYTAJ WIĘCEJ >>>

Cztery listy

Teraz Prokuratura Rejonowa w Gostyniu zakończyła trwające nieco ponad trzy miesiące śledztwo - czytamy na portalu Gostyń24. Śledczy szybko wykluczyli udział osób trzecich. Mieszkanie było zamknięte od wewnątrz, drzwi zostały uszczelnione, a w historii przeglądarki znajdowały się strony dotyczące samobójstwa. Na początku śledczy znaleźli też trzy listy napisane przez mężczyznę. Nie pozwoliły one jednak w pełni zrozumieć, dlaczego miałby zabić partnerkę i dziecko, a następnie targnąć się na własne życie. Dopiero czwarty list zawierał motyw.

- Mężczyzna wskazywał w nim na motyw zdrady, która miała się pojawić i sytuację z rzekomym odejściem od niego partnerki, która miała wraz z dzieckiem opuścić mieszkanie. To jednak wersja zaprezentowana przez sprawcę przestępstwa. Nie potwierdziliśmy tego żadnymi dowodami - wyjaśnił lokalnemu portalowi prokurator Jacek Masztalerz.

Kilka dni

Śledczy ustalili również, że Łukasz K. nie popełnił samobójstwa natychmiast po zamordowaniu członków swojej rodziny. Jak czytamy w serwisie ePoznań, mężczyzna przez kilka dni mieszkał z ich zwłokami. Po raz ostatni miał być widziany 22 stycznia, a więc na dwa dni przed tym, jak jego brat wraz z policją wdarli się do zamkniętego mieszkania - kupił wtedy w aptece leki uspokajające i przeciwbólowe. W chwili śmierci był pod wpływem alkoholu.

A TERAZ ZOBACZ: Dzieci ofiarami chemicznego ataku w Syrii

Więcej o: