Niewyjaśniona śmierć Magdy w Egipcie. Apel siostry: Nie bawcie się w detektywów

Trwa wyjaśnianie przyczyn śmierci 27-letniej Magdaleny Ż. ze Zgorzelca. Kobieta zmarła w tajemniczych okolicznościach w trakcie pobytu w Egipcie. "Prosimy o uszanowanie tego ciężkiego dla rodziny czasu" - napisała w oświadczeniu siostra kobiety.

"Magda – zawsze uśmiechnięta, twardo i odważnie stąpająca po ziemi dwudziestosiedmioletnia dziewczyna. Pełna życia i pasji, ciekawa świata" - tak o 27-letniej Magdalenie Ż. pisze w oświadczeniu opublikowanym na Bogatynia24.TV siostra kobiety. Na zamkniętym profilu na Facebooku, do którego zapisało się kilkadziesiąt tysięcy użytkowników, napisała: Proszę, nie bawcie się w detektywów. Wasze teorie spiskowe są okropne. 

Magdalena Ż. poleciała kilka dni temu do egipskiego kurortu Marsa Alam w ramach wyjazdu z biura podróży. Miała tam pojechać ze swoim partnerem, ale, jak się okazało, mężczyzna nie miał ważnego paszportu.

"Wielkie rozczarowanie z powodu nieudanej niespodzianki oraz przemęczenie pracą wpłynęły na jej decyzje o samodzielnym wylocie. Przylatuje do Egiptu 26.04.2017r. o godzinie 1:00. Następnie dociera do hotelu, gdzie kontaktuje się z partnerem, przyjaciółką" - opisuje kobieta.

Magdalena Ż. zmarła w niedzielę w wyniku obrażeń, które miała odnieść po upadku z pierwszego lub drugiego piętra szpitala.

"Wszyscy jesteśmy pogrążeni w żałobie, gdyż strata, jaką ponieśliśmy jest niewyobrażalna oraz na zawsze odmieniła nasze życia. Dlatego też prosimy o uszanowanie tego szczególnie ciężkiego dla rodziny czasu" - zaapelowała siostra Magdaleny Ż. Odniosła się do licznych wpisów osób w mediach społecznościowych, które spekulują na temat okoliczności i przyczyn śmierci dziewczyny.  

Śledczy badają okoliczności śmierci Magdaleny Ż.

Prokuratura Okręgowa w Jeleniej Górze prowadzi postępowanie ws. zabójstwa 27-letniej Magdaleny Ż. Śledczy zaznaczają, że "kwalifikacja czynu" może ulec zmianie, ale nie ulega wątpliwości, że okoliczności śmierci kobiety wzbudzają wątpliwości polskiej prokuratury.

Jak podawała "Gazeta Wyborcza", niedługo po tym, jak kobieta dotarła do Egiptu, kontakt z nią zaczął się urywać. Magdalena Ż. nie odpowiadała na wiadomości albo pisała dziwne rzeczy, np. pytała znajomych z Polski, kiedy przyjdą do jej pokoju. Ktoś wysłał z jej numeru zdjęcie, na którym leży nieprzytomna na łóżku. Gdy wreszcie zadzwoniła do przyjaciółki, sprawiała wrażenie otumanionej, mówiła, że ktoś dosypał jej czegoś do drinka.

Według informacji "Gazety Wyborczej", kobieta odmówiła zgody na badania w szpitalu w Marsa Alam. Miała wrócić do Polski, jednak nie została wpuszczona do samolotu ze względu na swój stan zdrowia. Później ponownie trafiła do szpitala w Marsa Alam, gdzie doszło do upadku z pierwszego lub drugiego piętra budynku. 

Kobieta została przetransportowana do szpitala w Hurghadzie. Tam zmarła w wyniku obrażeń.

- Trwają czynności związane z gromadzeniem materiału dowodowego, w szczególności przesłuchaniem świadków przebywających na terenie kraju oraz zabezpieczaniem elektronicznych nośników informacji - podaje prokuratura.

Po sprowadzeniu zwłok Magdaleny Ż. do kraju ma zostać przeprowadzona sekcja w Zakładzie Medycyny Sądowej we Wrocławiu. Prokuratura zwróci się także do władz Egiptu o przesłuchanie m.in. pracowników hoteli, w których przebywała Magdalena Ż.

Kierowco, zwolnij! W ostatnich latach wzrosła liczba wypadków z udziałem pieszych