Stanie przed sądem, bo Straż Miejska sądzi, że... jego koty zjadły rybki z oczka wodnego sąsiada

Kuriozalna sprawa we wrocławskim sądzie. Straż miejska oskarżyła jednego z mieszkańców miasta o to, że jego koty miały zjeść rybki z oczka wodnego sąsiada. Ich właściciel broni się: - Moje koty boją się wody.

Patryk Hałaczkiewicz z Wrocławia został oskarżony przez straż miejską, że jego koty pożarły ozdobne rybki z oczka wodnego sąsiada. Jak podaje TVN24, w piątek mężczyzna stanął w tej sprawie przed sądem. Sąsiad Antoni (chce pozostać anonimowy) twierdzi, że koty Hałaczkiewicza jadły jego rybki, zagryzały ptaki, które dokarmiał, i zostawiały na posesji odchody. Zawiadomił więc straż miejską. Jej przedstawiciele twierdzą, że właściciel dwóch kotów nie chciał się wylegitymować, uniemożliwiając im przeprowadzenie interwencji.

Hałaczkiewicz widzi to inaczej - funkcjonariuszka nie podała podstawy prawnej i była arogancka. Uważa też, że straż miejska "wchodzi z butami w stosunki międzysąsiedzkie". - To kuriozalne, że sprawa jest z powództwa straży miejskiej. Rozumiem stosunek sąsiada, że koty mogą mu się nie podobać, ale mógłby wystąpić z powództwa cywilnego - mówił TVN24. Straż miejska oskarżyła Hałaczkiewicza, że "nie zapewnił pełnego nadzoru nad zwierzęciem".

Ten zaznacza, że nie wie, czy chodzi na pewno o jego koty. Kot, jak dodaje, który coś złapie, zwykle przynosi to właścicielowi. - Nie zauważyłem żeby kiedykolwiek mi przyniósł rybę. Tym bardziej, że moje koty boją się wody - dodaje. Kolejna rozprawa w Sądzie Rejonowym dla Wrocławia-Krzyków w czerwcu.

A TERAZ ZOBACZ: Pelikany są przerażające. Wyglądają niepozornie, ale to urodzeni mordercy

Więcej o: