Popiersie Lecha Kaczyńskiego już zniknęło z pl. Piłsudskiego. Ustawiono je tam nielegalnie

Wczoraj Antoni Macierewicz uroczyście odsłonił popiersie Lecha Kaczyńskiego. Wbrew zapewnieniom szefa MON, pomnik nie "stanie obok Józefa Piłsudskiego i krzyża św. Jana Pawła II", a samo odsłonięcie nie było legalne.

Podczas poniedziałkowych obchodów siódmej rocznicy katastrofy smoleńskiej na placu Piłsudskiego odsłonięto popiersie Lecha Kaczyńskiego. - Od dzisiaj jego popiersie stanie wśród największych bohaterów Rzeczypospolitej. Stanie obok pomnika marszałka Józefa Piłsudskiego, stanie obok krzyża św. Jana Pawła II - mówił z dumą szef MON Antoni Macierewicz. Mimo to, popiersie zostało wieczorem wniesione do budynku Dowództwa Garnizonu Warszawskiego.

- Popiersie od samego początku miało stanąć w głównym hallu garnizonu - powiedziała Gazecie.pl rzeczniczka prasowa DGW ppłk Joanna Klejszmit. - To właśnie tam w 2006 roku prezydent Lech Kaczyński otworzył Salę Tradycji - dodała. Ppłk Klejszmit wyjaśniła, że popiersie zostało wystawione na placu Piłsudskiego tylko na czas uroczystości. - To była ceremonia, podczas której chcieliśmy tylko zaprezentować popiersie mieszkańcom Warszawy i turystom - oświadczyła. 

Zapytana o to, czy popiersie będzie wystawiane podczas uroczystości wojskowych, przyznała, że nie zna odpowiedzi. 

Samowolka

Sprawa ma drugie dno. Już w poniedziałek w mediach pojawiła się informacja, że popiersie stanęło na placu bez zgody odpowiednich organów. - Robicie samowolkę. Nawet nie zadbaliście o dokumenty, aby postawić popiersie - mówił w Radiu Zet Sławomir Neumann. Wiceszef MON Bartosz Kownacki skontrował, że "żadna zgoda nie jest tutaj wymagana".

Jednak w Urzędzie Miasta st. Warszawa usłyszeliśmy coś innego. - Popiersie stanęło na terenie Zarządu Dróg Miejskich, a więc powinno zgłoszone przynajmniej do niego - oznajmiła zastępczyni rzecznika UM Agnieszka Kłąb, która o zamiarze odsłonięcia popiersia dowiedziała się z doniesień medialnych. W jej ocenie długość ceremonii nie ma w tym wypadku znaczenia. 

Jak dodał rzecznik Bartosz Milczarczyk, organizatorzy powinni uzyskać również zgodę stołecznego konserwatora zabytków, jako że popiersie stanęło na terenie objętym ochroną konserwatorską. Milczarczyk zapowiedział jednak, że Miasto nie będzie wyciągać żadnych konsekwencji z poniedziałkowych wydarzeń.

A TERAZ ZOBACZ: 'Coraz bliżej prawdy'. Od 6 lat Jarosław Kaczyński powtarza to samo