Kolejny list prezydenta do MON. Chodzi o degradację zasłużonej oficer. A Marszałek krytykuje

To nie koniec "polityki epistolarnej" w wydaniu prezydenta. Szef BBN zwrócił się w jego imieniu do Antoniego Macierewicza. - W polityce na tym szczeblu rozsądniejsza jest jednak rozmowa - zauważył Ryszard Terlecki.

Były koordynator służb specjalnych Marek Biernacki interweniował w lutym u prezydenta Andrzeja Dudy w sprawie degradacji major Magdaleny E., która prowadziła w Afganistanie i na Białorusi ważne operacje kontrwywiadowcze. W reakcji na uwagi polityka PO, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Paweł Soloch napisał w imieniu prezydenta list do ministra obrony narodowej - poinformowało TVN24.

Antoni Macierewicz ma wyjaśnić sytuację w Służbie Kontrwywiadu Wojskowego "w związku z informacjami o niepokojących działaniach podejmowanych w stosunku do zasłużonych oficerów polskich służb specjalnych". Wspomniana major E. za "samowolne prowadzenie operacji" uwolnienia polskiego kapitana z więzienia na Białorusi została zdegradowana do stopnia kapitana - relacjonowało wcześniej TVN24.

"Polityka epistolarna"

Kolejna listowna interwencja w Ministerstwie Obrony Narodowej spotkała się z negatywną oceną Wicemarszałka Sejmu Ryszarda Terleckiego.

Wydaje mi się, że w polityce na tym szczeblu rozsądniejsza jest jednak rozmowa niż wymiana listów, tym bardziej, że chodzi o osoby, które się dobrze znają. No ale widocznie pan prezydent wybrał taką formę

 - skomentował tę kwestię polityk.

Wcześniej "politykę epistolarną" prezydenta skrytykował również prezes partii rządzącej Jarosław Kaczyński.

Magierowski: To rutynowa korespondencja

W kwestii środowego listu wypowiedział się dyrektor biura prasowego Kancelarii Prezydenta Marek Magierowski. - To rutynowa korespondencja między BBN a kierownictwem MON. Wymiana takich pism odbywa się na bieżąco. Pan prezydent oczekuje, iż wkrótce otrzyma wyjaśnienia od pana ministra Macierewicza we wskazanych kwestiach - powiedział.

Czytaj też: Andrzej Duda rozwiązuje problemy "korespondencyjnie". Ale na szefa MON jeden list to za mało

Andrzej Duda chętnie korzysta z formuły listów także w innych sytuacjach. Tak było np. podczas corocznego Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Trybunału Konstytucyjnego. To wydarzenie, w którym każdego roku osobiście uczestniczył prezydent RP oraz przedstawiciele rządu czy parlamentu. W 2016 roku po raz pierwszy nie było żadnej z tych osób. Prezydenta reprezentowała jedna z urzędniczek, która odczytała list jego autorstwa.

A TERAZ ZOBACZ: Macierewicz tłumaczy się z fali odejść w armii