Szpital zdemontował telewizory podarowane dzieciom. Ale udało się - maluchy nie będą płacić za telewizję

Dzieci ze Szpitala Uniwersyteckiego w Bydgoszczy nie będą musiały płacić za bajki - na wszystkich oddziałach dziecięcych telewizję będzie można oglądać za darmo. To efekt burzy, którą wywołała poprzednia decyzja dyrekcji.

W kwietniu ubiegłego roku stowarzyszenie Nowe Różowe Okulary przekazało bydgoskiemu Szpitalowi Uniwersytecki im. Antoniego Juraszaw Bydgoszczy sprzęt kupiony za pieniądze z akcji "Uderz w raka. Daj piątaka". Obok lodówki, mikrofalówek, czajników i pościeli stowarzyszenie podarowało placówce także 16 telewizorów. Przed zbiórką na całym oddziale onkologicznym były tylko dwa miejsca, w których pacjenci mogli oglądać telewizję.

W zeszłym tygodniu okazało się jednak, że szpital zdemontował sprzęt od stowarzyszenia - w jego miejsce pojawiły się nowe telewizory, za których używanie należało zapłacić. Na oddziale pojawiły się też specjalne automaty, w których uiszczało się opłatę - 10 zł za dzień, a 40 zł za tydzień korzystania telewizora. CZYTAJ WIĘCEJ >>>

Decyzja władz placówki wywołała oburzenia. Po tym, jak sprawą zajęły się media, szpital wypracował jednak porozumienie z fundacją oraz firmą odpowiedzialną za dostęp do telewizji. "Zgodnie z oświadczeniem dyrektora telewizja udostępniona zostanie bezpłatnie na wszystkich salach dziecięcych szpitala" - napisało na Facebooku Stowarzyszenie Nowe Różowe Okulary.

To nie koniec niespodzianek: mali pacjenci dostaną też dostęp do dodatkowych kanałów z bajkami. W związku z tym, że za dostęp do sygnału zapłaci firma dostarczająca system telewizyjny, sprzęt podarowany wcześniej szpitalowi przez fundację trafi do dzieci ze Szpitala Dziecięcego w Bydgoszczy. 

Co na to dyrektor placówki? Dr Jacek Kryś zapewnia, że cała sprawa była "nieporozumieniem", które wynikało z "faktu, iż w trakcie przygotowań do realizacji umowy firma dostarczająca system telewizyjny nie posiadała wiedzy na temat 16 odbiorników telewizyjnych przekazanych przez Fundację Nowe Różowe Okulary" - podaje portal tvn24.pl. Choć lekarz ubolewa nad tym, że sprawa wywołała tyle kontrowersji, cieszy się, że została "wyjaśniona i rozwiązana w sposób, z którego bez wątpienia ucieszą się nasi mali pacjenci".

A TERAZ ZOBACZ: Ten mały wieloryb jest bohaterem. Uratował życie matce