Paraolimpijczyk bez wstępu na siłownię w Krakowie. "Kazali mi przyjść z opiekunem"

Zabroniono mi korzystania z siłowni ze względu na moją niepełnosprawność - twierdzi 26-letni Marcin Ryszka, medalista mistrzostw świata i Europy w pływaniu. Ryszka jest niewidomy, jak mówi, właściciel klubu fitness kazał przychodzić mu z opiekunem.

Niewidomy Marcin Ryszka do 2014 r. aktywnie uprawiał pływanie, był medalistą mistrzostw świata i Europy, uczestniczył w paraolimpiadach. Chociaż profesjonalną karierę zakończył, nadal uprawia sport.

Kilka dni temu na swoim profilu na Facebooku opublikował wpis relacjonujący zdarzenie, które miało spotkać go w jednym z krakowskich klubów fitness. 26-latek chciał zapisać się na siłownię, którą niedawno otwarto w pobliżu jego miejsca zamieszkania. Odwiedził obiekt i podpisał umowę. Jak twierdzi, kilka godzin później dostał telefon od menedżera klubu.

"Chciał się upewnić, że jestem osobą niewidomą. Zapytał, czy będę przychodził z jakimś opiekunem, ponieważ oni nie są wstanie zapewnić mi opieki na miejscu, cytuję: „może mi sztanga spaść na nogę” i później mogę się domagać od nich odszkodowania" - napisał Ryszka. 

26-latek poprosił o spotkanie z właścicielem klubu, by wytłumaczyć, że może bez problemu samodzielnie ćwiczyć i korzystać ze wszystkich urządzeń. - Chodzę regularnie na siłownię, co najmniej dwa, trzy razy w tygodniu, ale w innym miejscu. Do tej pory nie spotkałem się z podobną sytuacją. W innych miejscach byłem traktowany z otwartością. Na początku musiałem tylko zapamiętać, gdzie są urządzenia - mówi Ryszka w rozmowie z Gazeta.pl.

Ryszka: Tłumaczenia nic nie dały

26-latek jeszcze przed spotkaniem wysłał maila do właściciela dokładnie wyjaśniając, że jego niepełnosprawność nie będzie dla nikogo stanowiła żadnego problemu. Jednak zarówno wiadomość, jak i rozmowa nie przyniosły rezultatu.

"Ponownie zostałem zapytany o to, czy mam jakiegoś opiekuna, z którym mogę przychodzić, ponieważ oni nie są wstanie zapewnić mi bezpieczeństwa. Starałem się im przybliżyć trochę jak żyją osoby niepełnosprawne. Niestety mimo moich prób nie udało mi się przekonać panów do mojego zdania" - napisał Ryszka na Facebooku.

"Powiem szczerze, że fatalnie się z tym czuję. Kierując się tokiem rozumowania osób z klubu to ja nie mogę sam jechać autobusem, bo kierowca może się bać tego, że mi się coś stanie? Nie mogę zamówić taksówki, bo kierowca nie weźmie za mnie odpowiedzialności? Do restauracji też nie mogę iść, bo obsługa będzie się bać, że sobie utnę palec? Takiemu czemuś mówię stanowcze nie" - skomentował mieszkaniec Krakowa.

Marcin Ryszka przyznał, że rozumie wątpliwości i obawy właściciela siłowni, wynikające z nieznajomości realiów życia osób niepełnosprawnych. - Dlatego poszedłem do tematu bardzo cierpliwie i chciałem to dokładnie wyjaśnić. Nie zmienił zdania mimo moich tłumaczeń. Nie mogę powiedzieć, że było mi przykro. Poczułem się raczej dziwnie - mówi Ryszka w rozmowie z Gazeta.pl.

Jak mówi, publikacja wpisów wywołała falę pozytywnych reakcji. - Odezwali się do mnie trenerzy personalni, którzy zapewniali, że rozpiszą mi trening, dietę. Siłownie zapraszają mnie do siebie. Utwierdziłem się tylko w przekonaniu, że stanowisko tamtej siłowni było niezrozumiałe - uważa 26-latek.

Marcin Ryszka nie chciał zdradzić, która z siłowni odmówiła mu wstępu. Tłumaczył to tym, że mieszka w pobliżu i nie zależy mu na tym, by kogokolwiek przedstawiać w złym świetle. Poinformował jedynie, że nie należy ona do żadnej z dużych sieci.

Zobacz także: Dzięki internautom niewidoma dziewczynka mogła ujrzeć swoją mamę

Dzięki internautom niewidoma dziewczynka mogła ujrzeć swoją mamę