Czerwony polonez pędzi jak szalony przez Łącko. On go nagrał, ale zapomniał o jednym detalu

Kierowca mercedesa nagrał szaleńczą jazdę poloneza, który mógł jechać przez Maszkowice (gm. Łącko) z prędkością nawet 200 km na godzinę. Problem w tym, że autor nagrania w pewnym momencie skierował kamerę także na swój licznik...

Nagranie pojawiło się w serwisie YouTube pod koniec lutego. Widać na nim, jak czerwony polonez mknie drogą krajową nr 969. Kierowca auta wyprzedza po kilka samochodów na raz, najeżdża i przekracza podwójną linię ciągłą... No i pędzi - co do tego nie ma wątpliwości.

 

W pościg za polonezem ruszył kierowca mercedesa - prawdopodobnie nagrywał jazdę telefonem komórkowym. Mercedes nie mógł jednak dogonić auta, które zostawiło go daleko w tyle. W pewnym momencie autor nagrania skierował jednak kamerę na licznik swojego samochodu - przez moment widać, że wskazówka zbliża się do 200 kilometrów na godzinę.

Kierowca mercedesa może mieć teraz kłopoty. - Taki film jest podstawą do wszczęcia postępowania z urzędu. W przypadku rażącego naruszenia przepisów ruchu drogowego sprawę skierujemy do sądu - mówi "Gazecie Krakowskiej" Jarosław Tokarczyk, komendant miejski policji w Nowym Sączu. A za "rażące" łamanie przepisów może zostać uznane chociażby przekroczenie dozwolonej prędkości o niemal 100 kilometrów na godzinę (na tym odcinku obowiązuje ograniczenie do 90 km/h).

Jak to możliwe, że polonez jechał z taką prędkością? "Gazeta Krakowska" cytuje wypowiedź biegłego sądowego z zakresu mechaniki samochodów i ruchu drogowego - według niego silnik auta mógł być przerobiony. Innym możliwym wyjaśnieniem jest to, że prędkościomierz drugiego samochodu nie wskazywał rzeczywistego pomiaru.

A TERAZ ZOBACZ: Pomyśl, zanim zaczniesz wyprzedzać. Ginie coraz więcej pieszych

Więcej o: