Choć skończyła się wojna, oni dalej walczyli. Później nazwano ich "żołnierzami wyklętymi"

Dziś obchodzimy Dzień Pamięci o Żołnierzach Wyklętych. Kim byli i co właściwe należy o nich pamiętać?

Jest 21 października 1963 roku. Wczesnym popołudniem oddział ZOMO otacza dom we wsi pod Lublinem, gdzie ukrywa się poszukiwany listem gończym Józef Franczak ps. Lalek. Próbuje uciec. Nie ma na to szans. Wyciąga pistolet i oddaje kilka strzałów w stronę zomowców. Ci odpowiadają ogniem i Franczak ginie ma miejscu.

Tak poległ mężczyzna, nazywany „ostatnim polskim partyzantem”. Działał w konspiracji w sumie 24 lata, najpierw przeciwko nazistowskiej okupacji, później - władzom komunistycznym. Później został nazwany żołnierzem wyklętym. Jednak jego działalność - podobnie żołnierzy wyklętych w ogóle - budzi wiele kontrowersji.

Walenty Waśkiewicz 'Strzała', Stanisław Kuchcewicz 'Wiktor', Józef Franczak 'Lalek', Julian Kowalczyk 'Cichy'Walenty Waśkiewicz 'Strzała', Stanisław Kuchcewicz 'Wiktor', Józef Franczak 'Lalek', Julian Kowalczyk 'Cichy' IPN / Domena publiczna

AK tępione najpierw przez Rosjan, później - UB

Wraz z Armią Czerwoną, która co prawda przyczyniła się do wyzwolenia spod niemieckiej okupacji, przyszli do Polski agenci NKWD i specjalne oddziały, przygotowujące grunt pod wprowadzenie władzy komunistycznej.

Żeby to zrobić, musieli pozbyć się Armii Krajowej i innych partyzantek i organizacji. Stosowali terror, deportowali cywilów, a żołnierzy AK wysyłali do obozów koncentracyjnych lub zabijali. Później wprowadzanie nowej władzy siłą przejęły polskie służby - Urząd Bezpieczeństwa i milicja.

Członkowie niepodległościowej partyzantki antykomunistycznejCzłonkowie niepodległościowej partyzantki antykomunistycznej Solidarność Walcząca / Domena publiczna

Partyzanci przeciw nowemu wrogowi

Mimo wycofania się armii niemieckiej, część partyzantów i żołnierzy AK nie uznała końca wojny i kontynuowała walkę przeciwko okupacji radzieckiej.

Dziesiątki tysięcy partyzantów (wg różnych źródeł w sumie między 100 a 200 tys. osób), wywodzących się z Armii Krajowej i innych organizacji, walczyło przeciwko narzuconej przez Związek Radziecki władzą, instalującej w kraju komunizm.

Zamachy i wyroki śmierci na przedstawicielach aparatu bezpieczeństwa

Celem żołnierzy wyklętych była walka z komunistycznym aparatem bezpieczeństwa, m.in. wojskiem, milicją i UB i osiągnięcie niezależności Polski od ZSRR. Organizowali zamachy na funkcjonariuszy milicji i służb bezpieczeństwa, a także wydawali i wykonywali wyroki śmierci na tajnych współpracowników i informatorów.

Masowa walka przeciw władzy komunistycznej skończyła się w 1947 roku. Małe grupy i pojedyncze osoby - jak wspomniany wyżej Franczak - pozostali w podziemiu aż do lat 60. W latach 1944-1956 zginęło prawie 9 tysięcy partyzantów i niemal 10 tysięcy funkcjonariuszy organów władzy.

Od "karłów reakcji" po "żołnierzy wyklętych"

Władza walczyła z podziemiem antykomunistycznym nie tylko za pomocą milicji i służb, ale też propagandy. Partyzanci byli określani w oficjalnych komunikatach, mediach i na plakatach jako „reakcjoniści”, „faszyści” i „bandyci”. Oskarżano ich o sympatyzowanie z nazistami i obarczano winą na przestępstwa.

Na słynnym plakacie propagandowym żołnierz AK był przedstawiony jako "zapluty karzeł reakcji" - w kontraście do "olbrzyma", czyli żołnierza wojska ludowego.

Komunistyczny plakat propagandowy 'Zapluty karzeł reakcji'Komunistyczny plakat propagandowy 'Zapluty karzeł reakcji' Fot. Domena publiczna

Partyzanci zostali wykluczeni i potępieni przez władzę - stąd wzięła się nazwa „żołnierze wyklęci”, po raz pierwszy użyta w latach 90.

Partyzanci mordują cywilów

Historia podziemia antykomunistycznego wywołuje dziś wiele kontrowersji. Choć oficjalne źródła z końca lat 40. nie są całkiem wiarygodne, wiemy dziś na pewno że niektórzy z partyzantów dokonywali zbrodni.

W okresie 1945-1947, który niektórzy historycy nazywają wojną domową, partyzanci zabili kilka tysięcy cywilów, w tym kobiety i dzieci. Dokonywano mordów na tle etnicznym. Na dawnych ziemiach polskich włączonych do ZSRR mordowano ludność białoruską i ukraińską.

Romuald Rajs ps. „Bury”, członek jednej z organizacji niepodległościowych, jest odpowiedzialny za zamordowanie w 1946 roku ok. 80 cywilów w wioskach na terenie Białorusi. Oddział innej organizacji, dowodzony przez Mieczysława Pazderskiego ps. Szary, zamordował prawie 200 cywilów we wsi Wierzchowiny.

Niektórzy z działaczy podziemia antykomunistycznego byli też oskarżani o antysemityzm. Znane są przypadki mordowania Żydów, jednak wiele osób pochodzenia żydowskiego służyła w milicji i UB, dlatego trudno jednoznacznie określić motywy zabójstw. Jednym z partyzantów, którzy mordował Żydów, był Józef Kuraś ps. „Ogień”, którego pomnik stoi w Zakopanem. Oddział "Ognia" miał też dokonywać gwałtów.

Historia wielu postaci jest niejednoznaczna. Do nich należy Zygmunt Szendzielarz, ps. „Łupaszka”. W wojsku służył już w latach 30. W czasie wojny był żołnierzem AK, a po jej zakończeniu walczył z NKWD i wojskiem ludowym. Władza komunistyczna skazała i wykonała na nim wyrok śmierci, a w propagandzie przedstawiano go jako zbrodniarza. 

W latach 90. sąd unieważnił ciążące na nim wyroki, a w 2006 roku jego pamięć uczcił Sejm. Jednak wg. publikacji IPN oddział "Łupaszki" zamordował 67 Litwinów, w większości cywilów, w tym kobiety i małe dzieci - pisała w zeszłym roku "Gazeta Wyborcza".

Wyklęci wzorem dla dzisiejszego wojska?

Święto upamiętniające podziemie antykomunistyczne ustanowiono w 2010 roku z inicjatywy rezydenta Lecha Kaczyńskiego. Datę wybrano na pamiątkę pierwszego marca 1951 roku, kiedy w więzieniu w Warszawie wykonano wyrok śmierci na siedmiu przedstawicielach antykomunistycznego ruchu oporu.

Wielu polityków Prawa i Sprawiedliwości podkreśla, że duże znaczenie ma dla nich upamiętnianie żołnierzy wyklętych i dowołuje się do ich historii. - Żołnierzom wyklętym zawdzięczamy niepodległość, wolność, możliwość kształtowania własnego losu, własnego bytu, zgodnie z wolą narodu, a nie oligarchii zewnętrznej - mówił szef MON Antoni Macierewicz w niedzielę podczas biegu upamiętniającego partyzantów.

W zeszłym roku w ministerstwie pojawił się pomysł, by mundury galowe Obrony Terytorialnej nawiązywały do tradycji wyklętych. W zeszłym roku żołnierze musieli oglądać film "Historia Roja" o jednym z partyzantów.

- Dziś wojsko polskie przejmuje ich tradycję, wartości, świadczy o tym, że jest kontynuacją Żołnierzy Niezłomnych, którzy nigdy się nie poddali - mówił przed dwoma tygodniami Antoni Macierewicz.

Chcesz wiedzieć więcej o żołnierzach wyklętych? Sprawdź te książki >>

"Mit Żołnierzy Wyklętych? Powstanie '44 to nie jest już patriotyzm, na którym zależy władzy"