Odkrył zamianę zwłok, więc rozkopał grób i zawiózł ciało z powrotem do prosektorium

Henryk W., 62-letni właściciel firmy pogrzebowej, odkrył, że w prosektorium doszło do pomyłki i pochowano inną osobę. Wtedy wydobył ciało. Teraz dostał zarzuty znieważenia zwłok i składania fałszywych zeznań.

Pracownicy domu pomocy społecznej w październiku zeszłego roku zgłosili się do szpitala w Skarżysku-Kamiennej (woj. świętokrzyskie), aby odebrać ciało swojego pensjonariusza. Chcieli go pochować. Właściciel firmy pogrzebowej Henryk W. wiedział jednak, że zwłok nie ma - zostały przez przypadek zamienione i pogrzebane w sąsiedniej gminie. 62-latek wydobył więc ciało pochowanego i odwiózł do prosektorium. 

Okazało się, że nikt nie sprawdził tożsamości zwłok przed wydaniem. - Jestem świadoma tego, że to mógł być mój błąd. Cóż, chłodnia jest dość ciasna. Jeżeli jest w niej kilka ciał, a trzeba wydać to, które jest gdzieś pośrodku, to muszę innymi wózkami manewrować, wyjeżdżać - tak, jak podaje TVP Info, pracownica firmy pogrzebowej tłumaczyła pomyłkę.

Zachowanie "pełne szacunku do zwłok"

Prokurator postawił Henrykowi W. zarzut znieważenia zwłok (związany z ich wydobyciem, nie samą zamianą) i dwukrotnego składania fałszywych zeznań. Właściciel firmy nie przyznał się do winy, prokuratura zaznacza, że "złożył wyjaśnienia częściowo zgodne z ustalonym stanem faktycznym".

Tomasz Rurarz, prokurator rejonowy ze Skarżyska Kamiennej mówił w TVP Info, że podejrzany zaprzeczył, by w jakikolwiek sposób znieważył zwłoki, twierdził, że zachowywał się z szacunkiem do nich. 

Za zarzucane czyny Henrykowi W. grozi do ośmiu lat więzienia.

A TERAZ ZOBACZ: Wiozła uczniów do szkoły, gdy autobus zaczął płonąć. Uratowała 20 dzieci

 

Więcej o: