Błaszczak kazał na siebie długo czekać. Zamiast o wypadku Szydło zaczął mówić o "fali hejtu" na PiS

• Minister spraw wewnętrznych miał mówić o wypadku premier Szydło
• W swoim wystąpieniu nawiązał jednak do morderstwa polityka PiS z 2010 r.
• Konferencja odbyła się z ponad 40-minutowym opóźnieniem

- Premier czuje się zupełnie nieźle, jej samopoczucie jest dobre - powiedział minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Błaszczak podczas sobotniej konferencji prasowej, opóźnionej ponad 40 minut. Od tych zdarzeń przeszedł do "fali hejtu", jaka wylała się po wypadku. Wtedy Błaszczak nawiązał do mordu polityka PiS w Łodzi jesienią 2010 r. - Przestrzegam, aby ważyć słowa - podkreślił. Nie obyło się również do odniesień do tragedii smoleńskiej. - Stop hejtowi - powtarzał minister. Stwierdził także, że w poprzednich latach była podobna liczba wypadków z udziałem ważnych osób, ale media zaczęły o tym mówić dopiero od zdarzenia z udziałem Andrzeja Dudy w 2016 r. Jego zastępca Jarosław Zieliński przypominał, jak Bronisław Komorowski jeździł na polowania. - Warto też to przywołać - zaznaczył.

Dowiedz się więcej:

O czym jeszcze mówiono na konferencji?

- W nocy z 16 na 17 grudnia ubiegłego roku mieliśmy do czynienia z próbą zablokowania samochodu pani premier, który wyjeżdżał z Sejmu, blokujący rzucali się pod samochód - mówił Mariusz Błaszczak. - Podobne zdarzenia miały miejsce 18 grudnia przed Wawelem. To byli ludzie, którzy są związani z totalną opozycją, sami tak twierdzą, sami o tym mówią, a kiedy policja podjęła stosowne działania, by ustalić ich tożsamość, to pojawił się front obrony tych ludzi ze strony polityków i mediów - dodał. Jego zastępca mówił m.in. o Armii Krajowej, Kedywie.

Co wydarzyło się w Oświęcimiu?

Kolumna rządowa trzech aut wyprzedzała w piątek ok. 18.55 Fiata Seicento, którego kierowca w pewnym momencie skręcił w lewo, nie przepuszczając limuzyny Beaty Szydło. Wówczas kierowca tego samochodu, chcąc uniknąć zderzenia, próbował zjechać na pobocze i uderzył w drzewo. W wyniku wypadku do szpitala trafiła premier i dwóch funkcjonariuszy BOR. Jeden z nich doznał poważniejszych obrażeń nóg i miednicy. Sama premier ma potłuczenia, została przewieziona śmigłowcem do szpitala w Warszawie. Ze wstępnych ustaleń wynika, że pojazdy rządowe jechały prawidłowo. Wszyscy kierowcy biorący udział w wypadku byli trzeźwi. Policja ustala okoliczności zdarzenia, czynności nadzoruje Prokuratura Rejonowa w Oświęcimiu.

Co z kierowcą seicento?

Kierowca seicento, który brał udział w wypadku z kolumną rządową premier, usłyszał zarzut spowodowania wypadku. Mężczyzna przyznał się do winy. Jak informowała prokuratora, 21-latek nie wiedział, czy pojazdy użyły sygnałów dźwiękowych, bo słuchał muzyki. - 21-latek został jeszcze wczoraj przesłuchany. Usłyszał zarzut uszkodzenia ciała w związku ze spowodowaniem wypadku drogowego. To zagrożone jest karą do trzech lat więzienia - podał w sobotę rzecznik małopolskiej policji Sebastian Gleń. Mężczyzna został zwolniony do domu, sprawę przejęła już Prokuratura Okręgowa w Krakowie.

Jaki jest stan Beaty Szydło?

Początkowo premier została przewieziona karetką do szpitala w Oświęcimiu, gdzie została przebadana tomografem. Szydło czuła dolegliwości bólowe, ale - jak podał wicedyrektor placówki - "istotnych skarg nie zgłaszała". Rzecznik rządu mówi o "stłuczeniach i otarciach". Premier była zapięta w pasy. Zdaniem lekarzy premier będzie musiała być leczona w szpitalu. Śmigłowiec LPR przetransportował premier do Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie. WIM poinformował, że "zgodnie z procedurami opieki nad pacjentami VIP, szpital nie udziela informacji o stanie zdrowia premier Beaty Szydło".

Co powiedział rzecznik rządu?

- Stan zdrowia premier jest stabilny, nic poważnego się jej nie stało. Czuje się dobrze. Może pełnić swoją funkcję, wywiązywać się ze swoich obowiązków jako szefowa rządu - powiedział w sobotę na konferencji rzecznik prasowy rządu Rafał Bochenek. - Kierowca dziś prawdopodobnie opuści szpital, drugi funkcjonariusz BOR wciąż jest badany w Warszawie. Chcielibyśmy państwa uspokoić, kontrolujemy wszelkie okoliczności wydarzenia - dodał.

Co powiedział p.o. szefa BOR?

P.o. szefa BOR płk Tomasz Kędzierski wyjaśnił, że kolumna trzech pojazdów BOR była prawidłowo oznakowana i poruszała się z prędkością około 50 km/h. Samochód, którym jechała premier to pancerne audi A8 z 2016 r. Kierował nim doświadczony funkcjonariusz, który jest w służbie od 2002 r. i był kierowcą w grupach ochronnych Bronisława Komorowskiego. Od początku rządu PiS jest kierowcą w grupie ochronnej premier. Posiada prawo jazdy kategorii B, C, D, uprawnienia do kierowania pojazdami uprzywilejowanymi oraz odbył szkolenie na tym modelu samochodu.

Więcej o:
Komentarze (671)
Błaszczak kazał na siebie długo czekać. Zamiast o wypadku Szydło zaczął mówić o "fali hejtu" na PiS
Zaloguj się
  • six_a

    Oceniono 63 razy 61

    cóż, poprzedni odpowiedzialny za spektakularną katastrofę, niejaki błasik, doczekał się statuetek z własnym wizerunkiem rozdawanych teraz przez wdowę. może błaszczak też czeka na swój pomnik.

  • newpatric

    Oceniono 59 razy 55

    Każdy pisowiec, w szczególności z kierownictwa PIS, powinien miec prawo jechac na sygnale wszedzie gdzie zechce, z olbrzymia predkością z kierowcą, który jest #Misiewiczem.

  • hamsterx

    Oceniono 54 razy 54

    jeśli tobie chłopie podlega BOR, to pokaż pierwszy raz w życiu odrobinę honoru,
    i podaj się do dymisji

  • ar.co

    Oceniono 51 razy 51

    "Stop hejtowi - powtarzał minister"
    A nie mógłby tego wysłać w przekazie dnia z KC PiS do pisowskich trolli? Od razu by ilość hejtu spadła.

  • Podła Zmiana

    Oceniono 51 razy 47

    Błaszczak - jeśli chodzi o głupotę to od miesięcy nie schodzi z "pudła"

  • napletekgandalfa

    Oceniono 48 razy 44

    Niech upublicznią nagrania z "rządowych" limuzyn, sprawa będzie od razu jasna.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX