Makabryczna "fabryka zwierząt" w Dobrczu. "Koty umierały, leżąc w odchodach"

Dziesiątki psów i kotów wychudzonych i oklejonych odchodami - takiego przerażającego odkrycia dokonali policjanci i działacze stowarzyszenia "Pogotowie dla Zwierząt". Hodowla była prowadzona w Dobrczu w powiecie bydgoskim.

To była jedna z największych w historii akcja odebrania zwierząt. 170 psów i kotów odebrała hodowcom z Dobrcza w powiecie bydgoskim policja i stowarzyszenie "Pogotowie dla Zwierząt".

Zwierzęta były trzymane w trzech pomieszczeniach gospodarczych. Jak informują działacze stowarzyszenia, miesiącami nie wychodziły na zewnątrz. Wiele z nich było wychudzonych, a do sierści miały przyklejone odchody. "Fetor amoniaku z odchodów był tak mocny, iż utrudnione były oględziny zwierząt" - relacjonują świadkowie.

- Przeprowadziliśmy oględziny i zabezpieczyliśmy czworonogi. - Prowadzone są czynności w kierunku znęcania się nad zwierzętami. Czekamy również na opinię biegłego sądowego, która pozwoli nam podjąć dalsze kroki - mówi w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" podkom. Przemysław Słomski z bydgoskiej policji.

Brudne, wygłodzone, bez pomocy lekarskiej

Hodowlę prowadziło małżeństwo, które za sprzedawane zwierzęta pobierało nawet 1500 zł. I to właśnie ich klienci donieśli o tym, co dzieje się w Dobrczu.

– Osoby zgłaszające kupiły od małżeństwa psy chore, wychudzone, całe oklejone odchodami – mówi Grzegorz Bielawski z „Pogotowia dla Zwierząt”. – Psami nikt się nie zajmował. Kotami także, niektóre umierały leżąc w odchodach, odwodnione, bez pomocy lekarskiej – dodaje.

W hodowli żyły m.in. buldogi francuskie, yorki, maltańczyki, owczarki border collie, bulteriery, shih tzu oraz koty norweskie. "Pogotowie dla Zwierząt" zbiera obecnie pieniądze na leczenie psów i kotów, a także szuka dla nich nowych domów.

Sprawa ma szansę na szczęśliwe zakończenie. Jak informują działacze "Pogotowia...", po opublikowaniu informacji na fanpage'u do stowarzyszenia trafiło ok. 2 tysięcy zapytań ws. zwierząt z hodowli w Dobrczu.

Zobacz także: Schronisko w którym nie ma klatek. Psy żyją tu jak w raju