Prawie każdy kierowca ignoruje ten przepis. A część nawet go nie zna. I sypią się mandaty

Jedziesz pasem do skrętu w prawo, widzisz zieloną strzałkę, więc lekko zwalniasz i zaczynasz manewr. To błąd. I może cię za to spotkać kara.

Obowiązek zatrzymania się przed sygnalizatorem z "zieloną strzałką" to w Polsce wciąż martwy przepis. Większość kierowców uważa, że wystarczy delikatnie zwolnić, część natomiast traktuje "strzałkę" jak zielone światło i brawurowo przejeżdża przez przejście dla pieszych.

- Kierowcy tak utrwalili sobie zwyczaj ignorowania przepisu, że często obserwujemy na własne oczy jego łamanie - mówi w rozmowie z TVN24 st. sierż. Michał Kotynia z drogówki w Łodzi.

Przypomnijmy, za niezatrzymanie pojazdu przed "zieloną strzałką" kierowcy grozi kara 100 zł mandatu i jeden punkt karny. 

A TERAZ ZOBACZ: Pomyśl, zanim zaczniesz wyprzedzać. Ginie coraz więcej pieszych