Policja w siedzibie Ośrodka Monitorowania Zachowań Rasistowskich. "Zabrano komputery i telefony"

"Dzisiaj o godz. 6 rano policja weszła do pomieszczeń naszego Ośrodka" - napisała na Facebooku grupa, która zajmuje się walką z rasizmem. Funkcjonariusze zabezpieczyli komputery i telefony.

Policjanci przeszukali dziś rano pomieszczenia przy ul. Suzina 6 w Warszawie. Wynajmuje je stowarzyszenie, które prowadzi Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych. 

Na stronie Ośrodka na Facebooku napisano, że policjanci zabezpieczyli tam i komputery, laptopy i inne nośniki danych.

"Jesteśmy legalnie działającym stowarzyszeniem. Dzisiejsze wejście policji do siedziby Ośrodka traktujemy jako próbę zastraszenia i zniszczenia niewygodnej dla rządzących legalnie działającej organizacji pozarządowej" - czytamy na stronie Ośrodka na Facebooku.

Ośrodek donosi także, że w tym samym czasie policjanci weszli do prywatnych mieszkań członków zarządu stowarzyszenia. "Siłą odbierano tam komputery i telefony nawet dzieciom, które tam mieszkają" - utrzymuje autor wpisu na stronie Ośrodka. 

Udało nam się ustalić, że przeszukania dokonali funkcjonariusze białostockiej komendy policji na zlecenie prokuratury w Białymstoku. 

Rzecznik prokuratury poinformował PAP, że miało to związek ze śledztwem dot. podrobienia kilkudziesięciu dokumentów, dokonania szeregu wyłudzeń i usiłowań wyłudzeń, a także udaremniania zaspokojenia należności wierzycieli.

Narodowcy chcą likwidacji ośrodka walczącego z rasizmem

W połowie stycznia ONR oraz były ksiądz i zwolennik ONR Jacek Międlar złożyli wniosek o delegalizację Ośrodka. 

W listopadzie Międlar zbierał podpisy pod petycją w sprawie delegalizacji tego ośrodka, który oskarżał m.in. o "blokowanie profili w mediach społecznościowych oraz oczernianie i pomawianie patriotów, katolików i narodowców".

Zgodnie ze standardową procedurą wniosek, który trafił do Ministerstwa Sprawiedliwości, został przekazany do Prokuratury Regionalnej w Warszawie.

Szef Ośrodka kontra Prokuratura 

Jak podaje Polskie Radio, szef Ośrodka i prowadzącego jest stowarzyszenia Rafał Gaweł od dawna jest w sporze w białostocką prokuraturą. Kilka lat temu nagłośnił on sprawę, w której prokurator odmówił wszczęcia śledztwa ws. swastyki. Argumentował to tym, że nie można jej uznać za symbol nazistowski, gdyż w niektórych krajach Azji jest "symbolem szczęścia". W efekcie kontroli szef prokuratury stracił stanowisko.

Po jakimś czasie Prokuratura Rejonową Białystok-Północ oskarżyła Gawła o oszustwo finansowe. Miał on m.in. zawrzeć z żoną fałszywą umowę dot. alimentów, żeby uniknąć egzekucji komorniczych - podaje "Gazeta Wyborcza". Aktywista zaprzeczał tym zarzutom.

W zeszłym roku sąd uznał go winnym prawie wszystkich stawianych mu zarzutów i skazał go na karę grzywny i cztery lata więzienia. Gaweł odwołał się od wyroku i oskarżał, że jest obiektem "nagonki" prokuratury. Trwa postępowanie apelacyjne.

Gaweł jest założycielem stowarzyszenia Stowarzyszenia Teatralnego Dom na Młynowej "Teatr TrzyRzecze". Poza prowadzeniem Ośrodka, zajmuje się ono także m.in. działalnością w ramach grupy "Ludzie Przeciw Myśliwym", która naświetla kontrowersyjne działania myśliwych. 

Więcej o: