RMF FM: Prokuratura wzywa kierowców ws. wypadku Macierewicza. "W trybie pilnym"

• Prokuratorzy wzywają na przesłuchania kierowców ws. karambolu pod Toruniem
• Jak donoszą dziennikarze RMF FM, takie wezwanie dostał kierowca lawety
• Ona oraz 7 innych samochodów zderzyły się z kolumna szefa MON

Prokuratura wzywa na przesłuchanie kierowców, którzy brali udział w wypadku pod Toruniem - pisze RMF24. To właśnie tam rozbiła się kolumna ministra obrony Antoniego Macierewicza i kilka cywilnych samochodów. Wezwanie w trybie pilnym dostał już kierowca lawety, która uczestniczyła w karambolu. -  Prokurator wojskowy z Poznania dzwonił w piątek i chciał w trybie pilnym przesłuchać kierowcę - powiedział reporterowi RMF FM pan Michał, szef kierowcy lawety. Śledczy zdecydowali jednak, że przełożą przesłuchanie na poniedziałek.

Dowiedz się więcej: 

Co wydarzyło się pod Toruniem?  

W środę w Lubiczu k. Torunia na drodze krajowej nr 10 zderzyło się osiem samochodów - dwie limuzyny BMW należące do Żandarmerii Wojskowej i sześć aut cywilnych. Trzy osoby zostały przewiezione do szpitala. W jednym z samochodów ŻW jechał szef MON Antoni Macierewicz - wracał z sympozjum w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej o. Tadeusza Rydzyka. Ministrowi nic się nie stało. Zaraz po zdarzeniu pojechał do Warszawy innym samochodem. Tam wziął udział w gali wręczenia Jarosławowi Kaczyńskiemu nagrody Człowiek Wolności tygodnika "wSieci".

Jakie są zarzuty mediów i opozycji wobec A. Macierewicza? 

Media i politycy opozycji zarzucają Macierewiczowi, że jego auto jechało zbyt szybko. Jego samochód pokonał trasę z Warszawy do Torunia w ok. godzinę i czterdzieści minut. Droga powrotna do Warszawy zajęła najwyżej godzinę i czterdzieści pięć minut. Ponadto minister miał od razu odjechać z miejsca kolizji. - Chcemy, aby prokuratura ustaliła, dlaczego pan Macierewicz czmychnął, uciekł z miejsca wypadku (...) - mówił poseł PO Krzysztof Brejza. Opozycja chce również wiedzieć, czy auto Macierewicza prowadziła uprawniona osoba. W Toruniu Macierewicz chwalił swojego kierowcę kpt. Kazimierza Bartosika za to, jak szybko dojechał tam z Warszawy.

Kto zajmuje się sprawą kolizji pod Toruniem? 

Przebieg zdarzenia bada Żandarmeria Wojskowa pod nadzorem działu ds. wojskowych Prokuratury Rejonowej Poznań-Grunwald. Prokuratura zwraca uwagę na trudne warunki panujące wtedy na drodze. Według wstępnych ustaleń jeden z samochodów w kolumnie stracił przyczepność i uderzył w tył pojazdu jadącego przed nim. Następnie oba pojazdy, wytracając prędkość, uderzyły w samochody stojące przed skrzyżowaniem. Zawiadomienie do prokuratury złożyła PO, której zdaniem zdaniem należy sprawdzić, czy Macierewicz przekroczył uprawnienia i nakłaniał kierowcę do złamania przepisów, by zdążyć na galę z prezesem PiS.

Jak sprawę komentuje MON? 

"Nie jest prawdą, że samochód, którym jechał minister spowodował wypadek pod Toruniem. Przeciwnie był on w tym wypadku poszkodowany przez inne samochody" - napisało MON na swojej stronie internetowej. - Przyczyna jest badana, ale jedno jest pewne - nie został on spowodowany przez kierowcę samochodu, którym ja jechałem. Co do tego nie ma cienia wątpliwości, bo ten samochód został z tyłu uderzony przez jeden z innych samochodów - przekonywał Macierewicz w sobotę.

Antoni Macierewicz chwalił kierowcę: "Oklaski dla pana Kazimierza". Gdy wracał, doszło do karambolu