TVP wykorzystała cudze materiały i "zapomniała" je podpisać. Teraz tłumaczy: To była "koncepcja artystyczna"

Telewizja Polska odpowiada na zarzut, że w filmie "Pucz" wykorzystano cudze materiały filmowe bez oznaczenia autorów. "Brak napisów końcowych był zgodny z koncepcją artystyczną autorów dokumentu" - informuje TVP w przesłanym do nas oświadczeniu.

W emisji filmu w ubiegłym tygodniu TVP zalała fala krytyki. Dokumentalny "Pucz" w reż. Ewy Świecińskiej był poświęcony kryzysowi sejmowemu, który rozpoczął się 16 grudnia.

Wiele fragmentów umieszczonych w "Puczu" było już wcześniej dostępnych w internecie - na Facebooku, Twitterze i YouTube. Autorami materiałów byli m.in. posłowie Platformy Obywatelskiej, a także internetowe telewizje. Twórców jednak nie podpisano, zabrakło też oznaczenia autorów w napisach końcowych. Prawnicy i autorzy materiałów uważają to za naruszenie prawa autorskiego. CZYTAJ WIĘCEJ>>>

"Pucz" został ponownie wyemitowany w Telewizji Polskiej w ubiegły czwartek. W tej wersji filmu wykorzystane materiały były już oznaczone. CZYTAJ WIĘCEJ>>>

TVP: Nie wpłynęło do nas ani jedno pismo ws. "Puczu"

Telewizja Polska odpowiedziała dziś na nasze pytania wysłane do Centrum Informacji we wtorek 17 stycznia. Jak podaje TVP, cudze materiały nie zostały oznaczone ze względu na zamysł twórców "Puczu".

"Brak napisów końcowych w pierwszej wersji filmu dokumentalnego "Pucz" był zgodny z koncepcją artystyczną autorów dokumentu" - czytamy w komunikacie.

"Ze względu na duże zainteresowanie filmem autorzy zdecydowali się dodać napisy końcowe na potrzeby drugiej emisji. Do tej pory nie wpłynęły do TVP żadne pisma w sprawie filmu "Pucz", także takie, w których byłaby mowa o ewentualnych honorariach" - dodaje Centrum Informacji TVP.

Zobacz także: Wielowieyska o filmie "Pucz" w TVP: To sieczka. Opozycja miała wyjść na agresywną, a wycięto wypowiedź posła PiS