Dawid zgłosił się do szpitala w Rybniku. Lekarze go odesłali. Mężczyzna zmarł 100 metrów od placówki

Mężczyzna zgłosił się do szpitala w Rybniku z bólem w piersi. Lekarze odesłali go do domu z podejrzeniem zapalenia oskrzeli. Nigdy do niego nie wrócił. Zmarł ok. 100 m od szpitala. Trwa śledztwo.

W piątkowy wieczór do Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w Rybniku zgłosił się ok. 30-letni Dawid. Rybniczanin skarżył się na bóle w klatce piersiowej. Lekarze mieli go odesłać do domu z podejrzeniem zapalenia oskrzeli - poinformował "Fakt". Jak się okazało, nigdy do niego nie dotarł.

Zdążył jeszcze zadzwonić do żony

Przed śmiercią mężczyzna miał zadzwonić do żony, przekazać jej diagnozę i poprosić, żeby wyszła wykupić leki, które zapisali mu lekarze - czytamy w "Dzienniku Zachodnim". Kiedy nie wrócił do domu, rodzina ruszyła na poszukiwanie. Nieprzytomnego Dawida odnalazł jego brat; leżał jakieś 100 m od gmachu szpitala. Ratownicy pogotowia natychmiast zabrali mężczyznę do budynku. Niestety nie zdołali go uratować.

Prokuratura rejonowa w Rybniku sprawdza, czy w czasie badania mężczyzny na SOR-ze doszło do nieprawidłowości. Dopiero po sekcji zwłok będzie wiadomo, czy zmarł, ponieważ lekarze postawili złą diagnozę, czy może na przykład upadł i doznał śmiertelnych obrażeń głowy. Jak dotąd nikt nie został zatrzymany.

A TERAZ ZOBACZ: Polska jest jednym wielkim "czarnym punktem" Europy. Na naszych drogach ginie najwięcej pieszych