Samolot Ryanair utknął na lotnisku w Rzeszowie. Mógł w niego uderzyć piorun

Lecący z Londynu boeing 737 wylądował wczoraj w Rzeszowie bez żadnych utrudnień. Jednak podczas rutynowej kontroli pilot zauważył, że w maszynę mógł uderzyć piorun. Konieczny był serwis kontrolny.

Samolot linii Ryanair pojawił się na lotnisku w Jasionce wczoraj tuż po godz. 21, 10 min wcześniej, niż planowano - opisuje lokalna "Gazeta Wyborcza". Po tym, jak blisko 150 pasażerów wysiadło z boeinga, pilot rozpoczął standardową kontrolę maszyny.

W trakcie procedury zauważył ślady mogące świadczyć o tym, że w samolot uderzył piorun. Ze względów bezpieczeństwa zdecydowano się na sprowadzenie serwisu i przegląd samolotu. Samolot miał wylecieć z powrotem o 21:40, jednak ze względu na kontrolę lot przełożono na dziś na godz. 14. Pasażerom udającym się do Londynu zaoferowano nocleg w hotelu. Dziś lot przełożono o kolejną godzinę. 

Uderzenie piorunów w samolot jest dość powszechne i zasadniczo niegroźne. Wrażliwe elementy, jak zbiornik paliwa i elektryka są odpowiednio zabezpieczone. Ostatni raz, gdy piorun spowodował katastrofę samolotu, wydarzył się w 1967 r w USA. Wyładowanie elektryczne spowodowało podpalenie zbiornika paliwa. Zginęło 129 osób.

Więcej o sprawie przeczytasz na rzeszow.wyborcza.pl

Więcej o: