Przedstawiciele Komitetu Obrony Demokracji zapowiedzieli zamówienie audytu w Komitecie Społecznym KOD. To reakcja na doniesienia o fakturach, które wystawiała firma Mateusza Kijowskiego i jego żony za doradztwo i usługi w zakresie informatyki. Łącznie Kijowski otrzymał ponad 90 tys. zł. - Mateusz [Kijowski - red.] powiedział, że faktury są autentyczne, zobowiązał się do tego, że przedstawi nam czynności, które były wykonywane, a o których nie wiedzieliśmy - mówi Magdalena Filiks z KOD. - Zawsze takie sytuacje obciążają organizację, dlaczego trzeba to bardzo szybko wyjaśnić. Moje zaufanie jest nadszarpnięte - przyznał Radomir Szumełda z KOD.
Dowiedz się więcej:
Co przedstawiciele KOD mówią o przyszłości Kijowskiego?
Przedstawiciele organizacji przyznali, że o fakturach dowiedzieli się na początku grudnia. Szumełda pytany o to, czy Kijowski powinien zrezygnować z przewodniczenia KOD-owi, odpowiedział: "To jest osobista decyzja Mateusza Kijowskiego. Walny zjazd będzie 5 marca, opinię wyrazimy podczas wyborów".
Jakie jest stanowisko Mateusza Kijowskiego?
Mateusz Kijowski opublikował oświadczenie. Wyjaśnia w nim, że przed założeniem Komitetu pracował jako informatyk; później to właśnie jego spółka zaczęła świadczyć usługi na rzecz ruchu. "Nigdy nie była to pensja, co najwyżej zwrot kosztów części ponoszonej pracy. Jestem w stanie rozliczyć się z każdej złotówki i każdej godziny poświęconej dla KOD-u. Być może zabrakło mi doświadczenia i ostrożności, ale zaręczam że nie ma w tej sprawie nieuczciwości. Błędem było pewnie połączenie ról lidera i usługodawcy dla KOD. Ale z każdej z tych ról wywiązałem się uczciwie" - zaznacza Kijowski. Jak dodaje, atak "traktuje jako kolejną prowokację".
Zobacz także: Kijowski tłumaczy się z faktur. "Było to mocno niefortunne"