Policjanci, którzy zlecili wycinanie konfetti dla wiceministra, zostali ukarani

Z okazji Święta Niepodległości policjanci w Augustowie wycięli tysiące kawałeczków konfetti, które potem wyrzucono ze śmigłowca na powitanie wiceministra. Teraz ich zleceniodawcy poniosą karę: nie będzie premii i awansów.

Dzień przed wizytą wiceministra Jarosława Zielińskiego w Augustowie policjanci wycinali tysiące kawałeczków konfetti. Biało-czerwone kartoniki spadły ze śmigłowca na polityka PiS i pozostałych gości obchodów Święta Niepodległości. Teraz przełożeni mundurowych zostaną ukarani - podaje portal tvn24.pl.

Wycinali konfetti w tajemnicy

Komendant Główny Policji zlecił wyjaśnienie tej sprawy tuż po tym, jak media opisały sytuację. Okazało się, że przełożony naczelnika odpowiedzialnego za powstanie tysięcy małych karteczek nie wiedział o planowanej akcji.

Ukarani zostaną naczelnik wydziału prewencji oraz dowódca oddziałów prewencji. Policjanci nie będą mogli przez rok dostać ani awansu ani premii. Natomiast do ich akt zostanie dopisana adnotacja o "rozmowie dyscyplinarnej" - wynika z odpowiedzi, której udzielił portalowi przedstawiciel pionu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku.

Wyjątkowe traktowanie ministra

Biało-czerwony deszcz z papieru nie spodobał się też części polityków. 

- To bardzo zły sygnał dla wszystkich 100 tysięcy policjantów, poniżej godności munduru. Nie można tak traktować funkcjonariuszy - komentował wcześniej były minister spraw wewnętrznych i poseł PO Marek Biernacki.

Nie był to jednak pierwszy raz, kiedy wiceminister Jarosław ZIeliński został potraktowany "wyjątkowo". W grudniu na konferencji w Białymstoku zatańczyły dla niego seniorki z klubu "Sen Hawajów". Seniorki pląsały przed ministrem spraw wewnętrznych i administracji w ozdobnych strojach, stąpając gołymi stopami po płatkach kwiatów.

 

Więcej o: