Hotel w Juracie: "Możesz zjeść, ile chcesz, ale nie możesz wynieść". Eksperci przyznają: problem jest

Robienie kanapek ?na drogę?, upychanie w torebkach jogurtów czy wręcz ostentacyjne wynoszenie kop jedzenia na talerzach. Hotelarze próbują walczyć ze sprytem Polaków i wilcze apetyty poskromić zakazami i opłatami.

W ostatnich latach przybyło w Polsce miejsc, gdzie przy wejściu do restauracji pojawiły się komunikaty o zakazie wynoszenia jedzenia poza restaurację. W nadmorskim hotelu Best Western w Juracie - jak doniósł nasz czytelnik - poszli dalej. Personel w wywieszonych komunikatach postanowił przypomnieć, na czym polega idea stołu szwedzkiego oraz zaznaczyć, że za „suchy prowiant” na wynos pobierana jest opłata.

„Szanowni Państwo! Śniadanie serwowane jest w formie bufetu szwedzkiego co oznacza: możesz zjeść ile chcesz, ale nie możesz wynieść. Przygotowywanie przez Państwa posiłków na wynos traktowane będzie jako suchy prowiant w odpłatności 30 PLN/osoba.” - brzmi komunikat umieszczony w trzygwiazdkowym hotelu sieci Best Western w Juracie.

Komunikat dot. wynoszenia jedzenia z restauracji w hotelu Best Western w JuracieKomunikat dot. wynoszenia jedzenia z restauracji w hotelu Best Western w Juracie Fot. MK

- Powszechną praktyką w hotelach wypoczynkowych stało się, że goście robią sobie podczas śniadania zapas jedzenia na potem. Wprowadziliśmy więc tę opłatę. Ale to jest w ogóle trend w hotelach, które oferują bogaty bufet śniadaniowy w formie stołu szwedzkiego - mówi w rozmowie z Gazeta.pl Cezary Tur, dyrektor hotelu Best Western w Juracie. Podkreśla, że większość gości tego hotelu to Polacy.

Dyrektor zaznacza, że od opłaty za „suchy prowiant” bywają wyjątki:

Nie ma dla nas najmniejszego problemu i nie pobieramy opłaty, jeżeli np. jedna z osób, która - powiedzmy - źle się poczuła i została w pokoju, otrzyma śniadanie przyniesione przez jej towarzysza z naszej restauracji. Tylko prosimy o zgłaszanie takich potrzeb naszej obsłudze. Zawsze służą pomocą.

Śniadanie na dobry początek dnia

Podobne zasady obowiązują na południu Polski. - U nas w restauracji jest informacja, że nie wolno wynosić jedzenia poza obszar restauracji. I nasi pracownicy starają się tego pilnować. Jeżeli ktoś zapłacił za nocleg ze śniadaniem i nie może z niego skorzystać, może bezpłatnie dzień wcześniej w recepcji zamówić pakiet lunchowy - mówi pracownik czterogwiazdkowego hotelu Gołębiewski w Karpaczu. Prosi o anonimowość.

Problem jest i robienie zapasów jedzenia często się powtarza - przyznaje.

W stolicy, w jednym z najbardziej rozpoznawalnych hoteli w Warszawie, pięciogwiazdkowym hotelu Marriott, w restauracji śniadaniowej nie ma informacji o zakazie wynoszenia jedzenia. Hotel stawia na niepisane zasady. - Ufamy naszym gościom, że duży wybór produktów oraz godziny otwarcia restauracji pozwalają spożyć śniadanie i nabrać energii na cały dzień - mówi Iwona Mitros odpowiedzialna za PR hotelu Marriott. Czy te zasady działają? Nie chce powiedzieć.

jedzenie, stołówka, restauracja, szwedzki stół, hoteljedzenie, stołówka, restauracja, szwedzki stół, hotel Fot. Shutterstock

Adam Jarczyński, dyrektor Polskiej Akademii Protokołu i Etykiety oraz ekspert ds. dobrych manier przyczyn takiego zachowania Polaków widzi w braku edukacji i zwykłym kombinatorstwie:

Polak to kombinator. Skoro zapłacił za hotel ze śniadaniem i to jest serwowane w formie bogatego bufetu, to wychodzi z założenia: wezmę na potem, nie będę musiał jeść na mieście i znowu płacić - mówi Jarczyński.

Zwraca uwagę, że niektóre przyzwyczajenia pozostały nam z czasów PRL-u, w których "takich luksusów nie było". Mocno podkreśla, że to mało taktowne: - Po prostu nie wypada.

Czy postawa klientów zmienia się w zależności od kategorii hotelu? Pan Piotr, dziennikarz i podróżnik w rozmowie z Gazeta.pl mówi wprost: niekoniecznie. I wspomina swoje podróże po Polsce.

Niestety, robienie kanapek czy wynoszenie owoców, jogurtów lub w ogóle czubatych talerzy jedzenia obserwowałem wielokrotnie. Zarówno w dwu-, jak i pięciogwiazdkowych hotelach. Pamiętam, jak podczas zeszłorocznych wakacji poszedłem do restauracji w luksusowym nadmorskim hotelu na śniadanie, a tam łysiejący pan w hawajskiej koszuli i japonkach krzyczy do kelnera, machając na niego termosem: "Możesz mi zrobić herbaty czarnej?". Zażenowanie czuję do dziś - wspomina.

Dlatego komunikaty w hotelowych restauracjach nie dziwią. - To sposób, żeby jakoś okiełznać to zjawisko. Polacy od czasów popularnych tanich wyjazdów all inclusive do Egiptu przyzwyczaili się, że mogą nie tylko jeść i pić, ile chcą, ale też zachowywać się jak chcą i wynosić jedzenie, na plażę, na taras, na potem - mówi Adam Jarczyński.

Zwraca jednak uwagę, że hotel Best Western w Juracie poszedł za daleko: - To mogłoby być lepiej napisane. Subtelniej. Bo ta forma już od wejścia do restauracji piętnuje gościa. Sugeruje się mu wprost, że na pewno przyszedł tutaj po to, żeby w kieszeniach wynieść kanapki i owoce.

Bezgraniczny szwedzki stół 

Problem "wynosicielstwa" wykracza poza granice Polski, temat wraca jak bumerang. Grzesiek, polski kelner w Hiszpanii w liście do Gazeta.pl napisał rok temu:
”Trafiła mi się osobliwa rodzina podczas śniadania. Śniadania, jak w większości droższych hoteli, serwujemy w formie szwedzkiego stołu - jest coś na słodko, coś na słono, można sobie zamówić omlet albo jajecznicę na szynce czy bekonie, do tego świeże soki i naprawdę niezła kawa z ekspresu. Można jeść wszystko, co się chce, nabierać ile się chce i wracać do stołu, ile razy się chce.

Restauracja hotelowaRestauracja hotelowa SHUTTERSTOCK


Jednak nie należy niczego wynosić - oczywiście przymkniemy oko na jabłko czy jogurt dla dziecka, ale państwo, nazwijmy ich Kowalscy, zaczęli dzień od robienia kanapek. Zamiast jeść, produkowali kanapki na resztę dnia. Postanowili też zabrać trochę naszej sałatki owocowej. Gdzie ją spakowali? Do foliowej torebki. Niestety, ten manewr z jedzeniem powtarzali codziennie - i pewnie potem jedli te pogniecione, nieświeże kanapki, zamiast zatrzymać się gdzieś i zjeść coś smacznego i świeżego. Bardzo żałuję, że nie widziałem, jak jedzą sałatkę owocową z torebki”.

Wyżywienie w formie bufetu szwedzkiego w hotelowej restauracjiWyżywienie w formie bufetu szwedzkiego w hotelowej restauracji Fot. SHUTTERSTOCK

Styl polskich turystów - jak przyznaje wielu rodzimych hotelarzy - jest powodem, dla którego w Polsce nie da się wprowadzić oferty all inclusive. - Ciężko byłoby przygotować taką ofertę. Albo musiałaby być bardzo droga, a więc nikt by z niej nie korzystał, albo trzeba by było wprowadzać limity. A to przeczy idei all inclusive - mówi Marek, kierownik hotelu w Sopocie.

Komentarze (419)
Hotel w Juracie: "Możesz zjeść, ile chcesz, ale nie możesz wynieść". Eksperci przyznają: problem jest
Zaloguj się
  • c2h6

    Oceniono 29 razy -19

    W miejsce, gdzie nie pozwoliliby mi zrobić rano po kanapce na wycieczkę w góry nie pojechałvym drugi raz.

  • pick.up

    Oceniono 15 razy -13

    A może zaczęliby od zwracania kasy ludziom, którzy na śniadanie jedzą jedna kanapkę? Przy pomocy mediow probuje się lansować nowy trend pobierania dodatkowej kasy. Nie łatwiej reglamentować produkty, które sa zapakowane?

  • ola_fatyga

    Oceniono 19 razy -13

    Nie mogę się doczekać, kiedy wybiorcza zniknie. Tak antypolskiego drugiego szmatlawca na polskim rynku nie ma. Jakim trzeba byc dnem, zeby niewlasciwe zachowanie jednostek przenosic na cala spolecznosc. Osobiscie, korzystam z hoteli czterogwiazdkowych i nigdy sama nic nie wynioslam ani nie bylam swiadkiem takiego zachowania. DNO, DNO, DNO - DENNY SZMATLAWCU.

  • kor102

    Oceniono 15 razy -9

    Ach ci młodzi zdolni, inteligentni ......................bogaci z wielkich miast.
    Biedni tam nie jeżdżą.

  • cobrass

    Oceniono 14 razy -8

    Każdy medal ma dwie strony... Nawet w cztero gwiazdkowych hotelach posiłki serwowane są w określonych godzinach np 8-10 i 17-20... dla mnie to ok, ale dla mojego małego dziecka, to już trochę za mało... także czy to naprawdę taki problem, że zrobię mu kanapkę z serkiem którą będzie mógł sobie zjeść w pokoju za 2-3 godziny??? Czy może mam dymać po chrupki do najbliższej Biedry, bo hotel za który płace 1000 zł za nocleg chce sobie przyoszczędzić na cebulakach???

  • blski

    Oceniono 14 razy -8

    Dziwi mnie, ze hotel cos takiego napisal, jak tez mam nadzieje, ze zarzadzajacy Best Western zwroci kierownictwu na to uwage. Jezeli kilku chce zabrac sobie troche jedzenia na pozniej to przy cenach (w sezonie) powyzej 400 z dobe te kilka zlotych nie robi roznicy.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX