Katastrofa smoleńska. Działaczka z Lubartowa chce 500 tys. zł za... straty moralne. "Zamknijmy wieko tej trumny"

Elżbieta Wąs z Lubartowa złożyła pozew przeciwko Skarbowi Państwa. Powodem są... "straty moralne i psychiczne", które wywołała katastrofa smoleńska i niekończące się postępowanie w jej sprawie.

Kobieta tłumaczy, że przez trwające postępowanie żyje w ciągłym napięciu i stresie. "Powoduje to powstawanie konfliktów i podziałów, co odbieram jako sytuację szkodliwą nie tylko dla całego kraju, ale i dla mnie osobiście" - czytamy w dokumencie. - Ten pozew może i jest kontrowersyjny, ale chodzi mi o to, żebyśmy w końcu zamknęli wieko tej trumny - tłumaczy Elżbieta Wąs w Dzienniku Wschodnim. Kobieta domaga się 500 tys. złotych. Zamierza przekazać je na cel społeczny.

"Aparat urzędniczy poniósł klęskę"

Wąs, założycielka grupy Miasto Obywatelskie Lubartów, zarzuca władzom, że "poniosły klęskę, doprowadzając do zagrożenia życia najważniejszych osób w państwie". Dochodzenie w sprawie katastrofy uważa za "nieudolne" i szkodliwe dla społeczeństwa:

Niemożność wyjaśnienia wszystkich okoliczności wypadku, z brakiem upublicznienia ostatniej rozmowy śp. Lecha i Jarosława Kaczyńskich włącznie, powoduje zamęt i niepotrzebne napięcia w kraju.

Jej zdaniem ciągłe poruszanie tego tematu w przestrzeni publicznej utrudnia zakończenie żałoby i prowadzi do podziałów i konfliktów między Polakami. Podkreśla też, że była emocjonalnie związana z ofiarami katastrofy i odebrała ją jako osobiste nieszczęście. "Na pokładzie samolotu znajdował się m.in. mój kandydat na prezydenta, z którym wiązałam wielkie nadzieje" - tłumaczy.

Nie ma podstaw do pozwu?

Wąs nie była spokrewniona ani spowinowacona z żadną ofiarą katastrofy. Mimo to jest zdania, że jako Polce należy jej się odszkodowanie. Kwotę pół miliona złotych uważa za adekwatną do odniesionych szkód. - Mniejsza [kwota - przyp.red.] godziłaby w dobre imię osób, które zginęły - zaznacza. Działaczka nie konsultowała się z żadnym prawnikiem.

Więcej o: