12-latek zastrzelił kolegę. Do więzienia na 4 lata pójdzie jego ojciec

Dwóch nastolatków z okolic Żywca bawiło się bronią myśliwską. Padł przypadkowy strzał. Zabawa skończyła się śmiercią jednego z nich. Sąd za nieumyślne spowodowanie śmierci skazał ojca strzelającego 12-latka.

Tragedia wydarzyła się we wsi Nieledwia koło Żywca. Chłopcy byli sąsiadami i przyjaciółmi, chodzili do tej samej klasy. Często spędzali czas razem. Jedna z zabaw zamieniła się w tragedię.

Zabawy z bronią

Na początku listopada chłopcy jak co dzień bawili się przed domem jednego z nich. Tym razem zabawką była prawdziwa broń myśliwska - sztucer CZ 550. W pewnym momencie padł strzał. 12-latek padł na ziemię z kulą w głowie.

Zawiadomiono karetkę i policję. Niestety chłopiec zmarł na miejscu. Policjanci zabezpieczyli broń, która należała do ojca strzelającego nastolatka.

Odpowiedzialność ojca

Prokuratura jednoznacznie wskazała winę ojca, który nieprawidłowo przechowywał broń. Sztucer był nabity i leżał w miejscu łatwo dostępnym dla dzieci.

- Skoro broń dostała się w ręce dziecka, musiała być przechowywana w niewłaściwy sposób. Ta tragedia to wynik niedbalstwa, lekceważenia. Winę ponosi osoba dorosła, która powinna zabezpieczyć broń - powiedział na antenie TVN 24 Adam Fudali, były policyjny ekspert ds. pozwoleń na broń.

Na początku ojciec, myśliwy i właściciel broni, nie przyznawał się do winy. W końcu zdecydował się jednak ponieść konsekwencje za czyn syna, proponując wyrok w zawieszeniu - dowiedzieli się dziennikarze "Dziennika Zachodniego". Prokurator nie zgodził się na ten warunek. Sąd skazał ojca 12-latka, który postrzelił kolegę na 4 lata więzienia. 

.

Więcej o: