Niewidomy złożył skargę na policjanta. Na komendzie kazali mu rozpoznać go po twarzy

Niewidomy 43-latek chciał zgłosić na komendzie, że była partnerka utrudnia mu kontakty z córką. Policjanci nie przyjęli zgłoszenia. Kiedy złożył skargę, poprosili go, aby... rozpoznał policjanta, który go zlekceważył.

Pan Czesław ma 11-letnią córkę, którą wychowuje matka. Mężczyzna twierdzi, że od jakiegoś czasu kobieta utrudnia mu spotkania z dzieckiem. Postanowił więc zgłosić sprawę na policję. Pojechał na komisariat w Jastrzębiu Zdroju, ale funkcjonariusz nie przyjął jego zgłoszenia. - Powiedział, że to są prywatne sprawy, którymi policja się nie zajmuje - wspomina 43-latek. Złożył więc skargę do komendy wojewódzkiej w Katowicach - opisuje katowicka "Gazeta Wyborcza". 

W połowie września policjanci uznali skargę za "nierozstrzygniętą", bo w komendzie popsuł się monitoring i nie było żadnego dowodu, że pan Czesław był tam tego dnia. Policjant z komendy w Jastrzębiu-Zdroju zadzwonił więc do niego i poprosił, aby przyjechał i... rozpoznał funkcjonariusza, który odmówił przyjęcia jego zgłoszenia. Poczułem się, jakby ktoś dał mi w pysk. Powiedziałem policjantowi, że chyba sobie ze mnie kpi - mówi pan Czesław. 

Cały artykuł można przeczytać na katowice.wyborcza.pl

A TERAZ ZOBACZ: Dzięki nim miliony chorych mogą odzyskać wzrok

Więcej o: